PO KONCERCIE
Grzegorz Cholewa
Gazeta Wyborcza (Wrocław) 2003 (numer 14.III)
Nieokiełznaną, kameralną i mroczną twórczość Waitsa Kazik poukładał, zrytmizował i wzbogacił aranżacyjnie. Ale atmosferą zbliżył się bardziej do piosenek swojego ojca niż do twórczości amerykańskiego artysty
Nie jest to oczywiście zarzut, skoro Kazelot w naturalny sposób miał przefiltrować Waitsa przez własną wrażliwość, osobowość oraz sposób wykonania, i dokładnie to właśnie zrobił. Z tym, że przewidywalnie i bez zaskoczenia. I to także nie jest zarzut, jeśli przyjmiemy, że ów koncert okazał się po prostu kolejnym udanym koncertem Kazika.
W środę w Teatrze Polskim doszło do pojedynku osobowości, z którego zwycięsko już w pierwszej rundzie wyszedł Kazik. Zdominował Waitsa, wchłonął jego twórczość, pozostając sobą. Po dodaniu Staszewskiego do Waitsa nadal mamy Staszewskiego. Nie otrzymujemy nowej perspektywy czy przestrzeni, chociaż w odwrotnej sytuacji efekt przypuszczalnie byłby podobny. Doszło do zderzenia dwóch silnych twórczych indywidualności, być może zbyt wyrazistych, by ich drogi mogły się po prostu skrzyżować. Nawet jeśli obaj odwołują się w swej twórczości do jednego świata. Kazik nie tyle nie powinien już interpretować innych, co właśnie inni powinni zacząć interpretować jego. Być może czas już właśnie na to.
Koncert rozpoczął utworem "Czekając na wczoraj". Znany z kameralnego i spokojnego wykonania Waitsowski "Yesterday is here" z delikatnego gitarowo-kontrabasowego dialogu zmienił się w niemal monumentalny song z charakterystycznymi "kultowymi" organami Janusza Grudzińskiego, sekcją dętą i mocno rozbudowaną sekcją rytmiczną, którą to łącznie z perkusistą, perkusjonistą i grupą bębniarzy tworzyło aż osiem osób! Całość brzmienia dopełniało jeszcze czterech gitarzystów.
Aranżacje wszystkich osiemnastu zagranych tego wieczoru utworów zostały bardzo starannie i precyzyjnie przygotowane. Nie przewróciły oryginałów. Dzikie, nieokiełznane, ascetyczne w formie i snujące się piosenki Waitsa zostały raczej poukładane, zdynamizowane i zrytmizowane. Straciły może na tej typowej Waitsowskiej psychodelii i "kakofonii", ale zyskały bardziej balladowy charakter, nowe brzmienia, a momentami nawet bardziej gęste melodie. Rewelacyjnie odnalazły się dęciaki, zwłaszcza w dalekim od pierwowzoru "Clap Hands!" (który ma szansę stać się największym przebojem nowej płyty Kazika z tym repertuarem) oraz w słynnym motywie z "In The Neighborhood", gdzie Kazik w roli saksofonisty dołączył do dwuosobowej sekcji. Znakomicie aranżacyjnie (znów te dęciaki!) i wokalnie wypadł utwór "Part You Throw Away" mimo jego wcześniejszych zapewnień, iż nie czuje się w nim najlepiej.
Największe różnice zarysowały się jednak w sposobie śpiewania Staszewskiego. Waits podaje tekst "z wycofania", jego barwa przesiąknięta jest knajpianym splinem o czwartej nad ranem przy ostatniej kolejce, wyczuwa się u niego charakterystyczny niepokój, pozorne znudzenie czy pełne rezygnacji zmęczenie. Kazik natomiast każdą frazę atakuje, jest mocno zaangażowany. Zawsze w natarciu.
Oczywiście pozwoliły mu na to świetne tłumaczenia oryginałów. Roman Kołakowski przełożył Waitsa odważnie, ale i swobodnie, nie ingerując w specyficzną metaforykę artysty, a jednocześnie osadzając te teksty trochę w konwencji "Ballad Morderców" Nicka Cave'a czy teatralnych songów Weilla i Brechta. Te ostatnie odniesienia są tu szczególnie widoczne właśnie w samych aranżacjach.
To nie był show, a raczej koncert o statycznym i refleksyjnym charakterze. Zespół grał, Kazik, siedząc na krześle, śpiewał. Półtoragodzinny występ zaserwowali dwukrotnie, jednak ani za pierwszym, ani też za drugim razem publiczność nie zerwała się do stojącej owacji, chociaż obchodzącemu w środę czterdzieste urodziny liderowi Kultu odśpiewano "sto lat".
Na obu występach Kazik wykonał na bis słynną "Celinę", która wśród innych utworów jego ojca znalazła się dziesięć lat temu na płycie Kultu "Tata Kazika". Wybór bisu był nieprzypadkowy, wręcz dokonany z premedytacją. Twórczości Toma Waitsa i Stanisława Staszewskiego spotykają się właśnie w wykonaniu Kazika - muzycznie, ale przede wszystkim na poziomie tekstu. Obaj odwołują się bowiem do świata "podziemnego", miejskiego i ulicznego życia, świata frustratów, włóczęgów, prostytutek i alkoholików egzystujących gdzieś na peryferiach społecznego mainstreamu. Niektórzy uważają, że prawda o człowieku mieszka właśnie tam.
| | wyszukiwanie
według źródła
Kultomania
W niedzielny wieczór Kult po raz kolejny dowiódł, że jest zespołem mieszczącym się w ścisłej rockowej czołówce. Dla prawie dwóch tysięcy fanów grupa zagrała porywający, trzy i półg... [więcej »]
Kaz cz2. kontratak śmierci
Z reguły nie pisujemy o kolejnych performansach tego samego artysty jeśli tylko następują seriami w przeciągu miesiąca. Wiadomo, że przeginać nie można. Zresztą pisanie typu „... [więcej »]
Kaz cz. 1
Odkąd pamiętam zawsze chciałem pójść na koncert Kazika Na Żywo. Nigdy mi się to jednak nie udawało z różnych przyczyn.
Generalnie zawsze zawiniał brak szczęścia do okolicz... [więcej »]
Kult, Tata Kazika (SP Records, 1993)
Kult od lat jest szczególnym zjawiskiem na naszej rockowej scenie, a płyta Tata Kazika to szczególna płyta w dyskografii tego zespołu. Kazik Staszewski wraz ze swą ekipą nagrał tu ... [więcej »]
Kazik Staszewski – Piosenki Toma Waitsa
Wydawca: Vip Production/Luna Music
Data wydania: 14.03.2003
LISTA UTWORÓW
1. Czekając na wczoraj
2. Cmentarna polka
3. No, klaszcz
4. Deszczowe psy I
5. Deszczowe ... [więcej »]
Kazik – Melodie Kurta Weill’a i coś ponadto
Wydawca: SP Records
Data wydania: 05.2001
LISTA UTWORÓW
1. Song o Alabamie
2. Pieśń o kanonierach
3. Mandalay
4. Pieśń o salomonie
5. Chorał poranny
6. Człowi... [więcej »]
Na żywo, ale w studio ***1/2, Kazik
SP Records / MC
Najświeższa produkcja firmowana przez Kazika niewiele ma wspólnego z poprzednimi, solowymi dokonaniami lidera Kultu. Niewiele, a zarazem jakby sporo... Z jednej st... [więcej »]
Kazik Staszewski – Melodie Kurta Weill’a
S.P. Records
* * * *
Ten projekt równie dobrze mógłby się nazywać Kult Weill. Aranżacje wprowadzają bowiem dużo z atmosfery znanej z płyt Kultu. Oczywiście słuchając tej płyty, p... [więcej »]
Lepsze czasy były już
Grudzień miesiącem KAZIKA STASZEWSKIEGO. Niestety, nowe muzyczne przedsięwzięcia lidera Kultu potwierdzają, że szczyt formy ma on już dawno za sobą.
Minęło 19 lat od fonograficzne... [więcej »]
KULT, Kaseta, SP Records
(wiek)
KULT, Kaseta, SP Records
* * * *
Nareszcie i ta płyta Kultu (rzecz z 1990 roku) dostępna jest na kompakcie. Kaseta to płyta nagrana po kolejnej reorganizacji grupy. W skł... [więcej »]
|