komentarze i recenzje
| informacje koncerty społeczność dyskografia multimedia kontakt |
Kazik – Każdemu wolno kochaćWiesław KrólikowskiTylko Rock 1966 (numer styczeń)Kazik Staszewski nadal mieszka w zwykłym, spółdzielczym bloku przy jednej z cichych uliczek w śródmieściu Warszawy, tuż obok Teatru Wielkiego. Drzwi jego mieszkania nadal pokryte są mnóstwem różnych nalepek – co kontrastuje z wyjątkowo dobrze utrzymaną klatką schodową. Spotykamy się w szary, typowo jesienny ranek. Kazik – rzucając okiem na smętne, ogołocone z liści drzewa za oknem mówi mi, że listopad go wkurza, bo wtedy w Polsce jest najobrzydliwsza pogoda. Dowiaduję się, że najlepiej wspomina listopad, który kiedyś razem z Kultem spędził w Brazylii. Chyba jednak Kazik nie byłby Kazikiem, gdyby zaraz potem nie dodał: Ale nigdy bym stąd nie wyjechał... CHLEBODAWCY Jak reagujesz na obecny rozkwit polskiego rapu, na sukcesy Liroya i grupy Wzgórze Ya Pa 3? Od lat jest trochę rapowania w tym, co robisz, więc czy nie uważasz, że wyrosła ci konkurencja? – Cieszę się, że to w końcu nastąpiło. Rzeczywiście od dosyć dawna jestem zakręcony na punkcie rapu... Z tym, że byłem przekonany, że tego w takiej czystej formie nie można przenieść na polski grunt. Bo to, co ja robiłem, to jednak zupełnie inna para kaloszy... Wszelkie próby rapu do czasu tego kieleckiego boomu, to była żenada, jakiś obciach, A tu okazało się, że się myliłem i cieszę się, że się myliłem. Okazało się, że to można zrobić... Co więcej: takie przeniesienie akcesoriów amerykańskiego rapu na nasz grunt wcale nie oznacza utraty autentyzmu. Może Liroy jest w pewien sposób umodelowany przez koncern płytowy. Wzgórze Ya Pa 3 dużo bardziej mi się podoba, ale obie propozycje są autentyczne. Mnie tylko jedna rzecz razi w tym, co robią: niektóre patenty biorą – jak to się mówi – żywcem od amerykańskich wykonawców. Ja, będąc słuchaczem muzyki rap – mam tego cztery półki – odbieram jako coś rażącego, gdy w opowieści o chłopcach spod sklepu monopolowego nagle słyszę fragment muzyczny z House Of Pain. Czy piosenka „Skubidubidu” – jest taki numer Cypress Hill, wydany na singlu... Ale to jedyny mój zarzut. Bo ja się starałem: może to było gorsze, ale w pełni moje. Wrócę do mojego pytania: czy nie odbierają ci części publiczności? – Nie traktuję tego w tych kategoriach. W sztuce – a muzyka sztuką jest – nie ma konkurencji. Konkurencja może być w sporcie... Poza tym: jest dużo miejsca i nie czuję zagrożenia. Czy możesz powiedzieć jak dotąd sprzedawały się twoje płyty solowe? Jest ich już pięć, pierwsza, „Spalam się”, ukazało się w 1991 roku. – Prawdopodobnie najlepiej sprzedawała się pierwsza. Z tym, że ukazała się w czasach najbardziej szalejącego piractwa. To było kilkanaście tysięcy kompaktów i pięćdziesiąt tysięcy kaset w Zic Zacu ale – jak szacowano w tej firmie było od trzystu do pięciuset tysięcy lewych kopii. Druga płyta, „Spalaj się!” to mój gigantyczny – jak na owe czasy – kontrakt z Eską, który nie został zrealizowany do końca (śmiech)... Nakład kaset zdaje się doszedł do stu tysięcy. Ile było płyt – nawet nie wiem... „Na żywo ale w studio” dochodzi powoli też do stu tysięcy kaset. Kompaktów nadal mało schodzi. „Oddalenie” – pięćdziesiąt tysięcy do tej pory. A ta najnowsza, „Porozumienie ponad podziałami” – pierwszego dnia było czterdzieści tysięcy zamówień z hurtowni. I tak idzie powoli... Najfajniejsze, że płyta „Na żywo ale w studio”, która zapowiadała się jako katastrofa komercyjna, bo schodziła z początku słabo, później sprzedawała się całkiem nieźle. To mnie cieszy. Czy o swoich nagraniach zdarza ci się myśleć jako o czymś, co ma się rozejść w określonym, dużym nakładzie? – Nie jest to cel, który sobie wyznaczam. Ale z drugiej strony: nie mogę o tym nie myśleć. To są moi chlebodawcy – ci wszyscy ludzie, którzy moje płyty kupują. I na pewno lepiej się czuję, jak tych kaset schodzi więcej. Chociaż płyta „Oddalenie” na moją prośbę nie była promowana. Wolę mieć słuchacza, który gotów jest włożyć pewien wysiłek w to, żeby dotrzeć do mojej płyty. Dlatego może nie osiągnę takiego statusu, jak mają niektóre zespoły. Ale też nigdy nie pójdę tak szybko w dół... USIDLONY Nieco wcześniej powiedziałeś, że – twoim zdaniem – w muzyce nie ma nic ze sportu. Ale jednak mam wrażenie, że cały czas jakby się ścigasz. Jesteś ogromnie aktywny, licząc razem twe nagrania z Kultem i solo – przygotowujesz rocznie po dwie, trzy płyty... – W zeszłym roku dwie wyszły, w tym wyszły też dwie, ale rzeczywiście nagram trzy... To wynika z tego, że kiedyś zdecydowałem się działać w dwóch „kanałach twórczych”, a teraz już właściwie w trzech. Ja sobie nie wyobrażam, żebym z Kultem robił taką muzykę, jaką robię w „Kaziku na żywo” czy z komputerami... A tak w ogóle to mam odczucie, że często mam za dużo wolnego czasu. Że za dużo czasu marnuję przed telewizorem, z pilotem w ręku. Staram się dziećmi zająć, ale dzieci są przed południem w szkole, więc trochę muzyki słucham. Dużo lepiej, gdybym miał ten cały swój sprzęt tutaj, na górze, a nie w piwnicy. Bo jak trzeba zejść, uruchomić to wszystko – to już jest wysiłek (śmiech). Ile mają lat twoi synowie? – Dziewięć i dziesięć. Znam artystów, którym rodzina wyraźnie przeszkadza, znam też takich, których posiadanie dzieci wyraźnie mobilizuje. Przyznaj się, jak jest w twoim przypadku? – Uważam, że dobrze się stało, że wcześnie zostałem usidlony (śmiech). Gdybym swojej rodziny nie miał, mógłbym źle skończyć. A tak mam świadomość, że mam gdzie wrócić, mam oazę normalności ciepła. I naprawdę – gdybym jej nie miał, to lepiej nie myśleć... Czy z tego wynika, że nie zawsze potrafisz nad sobą zapanować? – Znam siebie i dlatego tak mówię. Lubię od czasu do czasu zachować się niehigienicznie. Ale świadomość, że jest parę osób, za które się odpowiada... I posiadanie miejsca, w którym można żyć innym życiem niż w trasie koncertowej bardzo pomaga, aby nie nie żyć w taki sposób jak na wyjeździe... I dobrze że tak jest. WSZYSTKO Zanim włączyłem magnetofon, powiedziałeś mi, że już nie możesz pić alkoholu. Co się słało? – Doszły kłopoty zdrowotne – z sercem. Ostrzegano mnie wcześniej przed tym, ale dla mnie koncert jest bardzo ważną historią. Uważam, że ludziom należy dać wszystko. Bardzo energetyczne są te moje koncerty. A z drugiej strony: nie uprawiam żadnych sportów. Tydzień leżę, nic nie robię, a potem trzy godziny – m a k s. I podejrzewam, że organizm upomniał się o swoje prawa. Na razie odwołałem koncerty, bo się przestraszyłem. Wydaje mi się, że po prostu musisz trochę zwolnić. – Nagrywanie płyt to nie jest dla mnie wysiłek fizyczny. Koncerty są dla mnie źródłem największego zmęczenia. Ale też nie wyobrażam sobie, żebym grał koncerty na połowę mocy. Rzygać mi się chciało, gdy byłem na Siouxsie w Colosseum – po prostu to odpierdolili. Nie wyobrażałem sobie, że można tak zagrać... Dla mnie obrzydliwe... W najbliższych dniach to się zdecyduje. Pewnie będę musiał mniej tych koncertów robić. DIAGNOZA Trzy lata temu, gdy robiłem z tobą wywiad do tygodnika „Spotkania”, powiedziałeś: Moje teksty powstają spontanicznie, nawet trochę nieświadomie. Dużo z nich powstało w rytm kroków na spacerze. Czy nadal tak jest? – Tak... Ale to nie jest tak zupełnie nieświadome. Wybór tematu jest świadomą decyzją. Dopiero później jest taki zlew. Nie wiem, co będzie w następnej zwrotce i tak dalej... Na przykład pamiętam, że „Łysy jedzie do Moskwy” to był temat, który mnie rozgrzał. I – rzeczywiście – po drodze ze sklepu spożywczego do domu miałem już całą piosenkę. Od pewnego momentu – coś w rodzaju cynicznego monologu aparatczyka. – Poniekąd. W sumie to piosenka o komunie, której jest dalej bardzo dobrze. Tłuszcza ich kochać zaczyna... W swoich tekstach nadal przedzierzgasz się w swego rodzaju medium. A to mówisz jak ktoś z lewicy, a to jak jakiś szalony prawicowiec. A to wreszcie – jak prosty człowiek, zagubiony w meandrach polityki i ciężkiego, codziennego życia, dowodem już choćby to słynne 100 000 000.... – To jest jakiś mój styl. Ale nie planuję tego specjalnie. Czy nigdy nie kusiło cię, żeby powiedzieć coś wprost, wyraźnie od siebie? – Zasadniczo wszystko jest wprost ode mnie. Tylko muszę sobie wymyślać podmiot liryczny, który mną nie jest, żeby jeszcze mocniej opowiedzieć o pewnych historiach. W „Łysym” pod koniec pojawia się eks-komunista (a może nie eks....), któremu jest dobrze, a zrobiłem tak po prostu po to, żeby podać moją diagnozę tego, co dzieje się wokół nas. SAMA EMOCJA Słuchałem uważnie twojej najnowszej płyty solowej i muszę powiedzieć, że nie wiem, o co chodzi w „Nie zrobimy wam nic złego, tylko dajcie nam jego...”. A może tak miało być? – Pisałem tę piosenkę nie mając żadnego konceptu. Chciałem tylko, żeby pewne sformułowania lały się na papier, miała być sama emocja. Ja też nie wiem, o czym jest ta piosenka. Różne impresje o różnych rzeczach, ale wszystkie nie dokończone. Borykamy się u nas od dawna ze społeczną znieczulicą, a ty wykrzykujesz w „Przy słowie”: „Niech się wstydzi ten, co robi, nie ten, co widzi...” Może skomentowałbyś to. – To jest piosenka o tym, że nie należy mieć wyrzutów sumienia, jeśli samemu nie uczestniczy się w jakichś haniebnych rzeczach. Często spotyka się taki pogląd, że to hańba dla Polaka, że wygrał Kwaśniewski a nie Wałęsa. A to dla mnie nie jest hańba, bo nie głosowałem na nich... To dowód na to, że pokłady debilizmu są większe niż się nam wydaje. Podobno w tym roku po raz pierwszy oddałeś swój głos w wyborach. – Tak, nigdy wcześniej nie głosowałem... I poszedłem po długich rozterkach. Powiesz na kogo głosowałeś? – Na Korwin-Mikkego... A gdybyś miał sformułować swój własny program? – Ważne jest, żeby trzymać się pewnych moralnych zasad, jeśli chodzi o siebie samego. Bo są rzeczy, których na pewno nie zmienisz. Mechanizmy polityki są na tyle wrośnięte w cywilizację końca dwudziestego wieku, że nie zawalczysz z tym. Możesz zawalczyć z pewnymi rzeczami, ale wchodząc w te układy. Z zewnątrz to raczej nie ma szans. W „Odrzuć to!” jednak namawiasz do zdecydowanej reakcji przeciw matactwom polityków: „nie godź się na to...” – Nie zgadzam się z wieloma rzeczami, które widzę, które słyszę. Ale buntownikiem nie jestem. Chodzi mi raczej o bunt w sferze mentalnej, bo nie pójdę pod Belweder czy Pałac Namiestnikowski. Tym bardziej, że ten Belweder jest elementem systemu, który odrzucam. Właśnie, trzy lata temu usłyszałem też od ciebie: żaden system mi nie pasuje. A także: wierzę, że zło na świetle będzie miało swój koniec i Bóg zaprowadzi rządy boskie... Czy dziś możesz to powtórzyć? – Tak, nadal jest to aktualne. To się może nie zgadzać z tym, że poszedłem na wybory. Jednak ktoś kiedyś powiedział, że wybory można traktować jako odpowiedź na pytanie: jak chcesz, żeby traktowano twoje pieniądze? Ja na przykład nie chcę, aby stado urzędasów żyło za moje dosyć wysokie podatki. Najgorsze jest to, że ostatnio ponownie omamiono tę najniżej zarabiającą grupę. Jan Olszewski, polityk, którego niezbyt cenię, zgrabnie to wyliczył, że jeśli inflacja będzie tak rosła, jak jest przewidywane, to w październiku przyszłego roku nikogo nie obejmą ulgi. Na tym też polega polityka (śmiech). ARMAGEDON Czy nie znudziło ci się śpiewać ciągle o tym samym? Na każdej twojej płycie są utwory, w których atakujesz kościół jako instytucje (na najnowszym albumie w „Tańcach wojennych”). Za każdym razem obrywają od ciebie politycy. A przy okazji podtrzymujesz taką uproszczoną wizję świata: za politykę ludzie biorą się po to, aby się wzbogacić: „każdy chce urwać jeszcze większy kawał sukna...” Na propagandę odpowiadasz inną propagandą? – Oczywiście, te najprostsze życiowe prawdy mają w sobie coś z populizmu, ale tym właśnie tramwaj kipi. Dla mnie polityka zawsze będzie sferą działań, w której celem nadrzędnym jest zdobycie władzy albo utrzymanie jej. Nikt mi nie powie, że Wałęsa albo Kwaśniewski kandydowali na prezydenta, kierując się dobrem Polski. Jaszcze cytat z „Odrzuć to!”: „żadna idea nie jest warta życia”. Też uważam ludzkie życie za najwyższą wartość, ale wystarczy wziąć pod uwagę kilkadziesiąt ostatnich lat historii naszego kraju, aby takie stwierdzenie wydało się ryzykowne. Chyba, że chodziło tylko o prowokację... – Nie... Ja na szczęście nigdy nie byłem w ekstremalnej sytuacji. I mam nadzieję, że nigdy nie będę. Ale tak „gdybając” – wydaje mi się, że bliżej mi do zwykłych, życiowych poświęceń, niż tych powiązanych ze sferą idei. Oddawać życie za tak abstrakcyjne pojęcie jak „ojczyzna”? De facto to określenie grupy ludzi, którzy zamieszkują pewien teren. Poza tym takie słowa w przeszłości były nadużywane i dlatego stały się niebezpieczne. Jeszcze nie wytłumaczyłeś mi, dlaczego wręcz obsesyjnie powracasz w swoich tekstach do kilku tematów. – Za granicą, gdy muszę rozmawiać po angielsku, staram się skrócić moją wypowiedź na ten temat. Mówię wtedy, że zawsze śpiewam o tym samym: o polityce, o religii i o miłości. Śpiewam o tym, bo są to dla mnie najważniejsze rzeczy w życiu. Piosenka „Co się z tobą stanie, gdy ci ufać przestanę” chyba należy do tych miłosnych. – To może być adresowane do kobiety, ale nie jest... Zawsze powtarzam, że jestem szczęśliwym człowiekiem, bo robię to, co lubię i jeszcze mogę się z tego utrzymać. Jeszcze większy mam komfort, kiedy to odbywa się w gronie przyjaciół... Jeżeli ufam jakiejś osobie, to ufam do końca. Ale jeden ruch wystarczy, żeby zburzyć to moje zaufanie i wtedy już nie będę ufał do końca życia... POKŁADY FRUSTRACJI W refrenie jednego z utworów z twojej najnowszej płyty stwierdzasz: Mądrość tego świata Bóg w niwecz obraca... – Jest taki fragment w „Piśmie Świętym”, że mądrość tego świata będzie w niwecz obrócona, a głupi zostaną wywyższeni. To znaczy, że istniejące wartości są niczym dla Boga. A ja uważam, że jedynym moim realnym władcą jest Bóg i nadal wierzę w to ostateczne rozwiązanie w postaci Armagedonu. Za jeden z najlepszych tekstów z płyty „Porozumienie ponad podziałami” uważam „Tatę dilera”: monolog zagonionego ojca, który dziwi się w sądzie, że jego syn handlował narkotykami: „ja go nie pytałem, ja czasu nie miałem”. Czy łatwo pisze ci się takie teksty? – Mnie się wszystko łatwo pisze. Nie przeżywam cierpień twórczych... Dużo jeżdżę po kraju i znam wiele takich miasteczek, gdzie panuje zupełna beznadzieja. Pokłady frustracji są gigantyczne.... Tylko w takiej Warszawie jest dużo lepiej – nie mam co do tego wątpliwości. Nigdy nie umieszczasz swoich tekstów na okładkach płyt. Szkoda. – Wydaje mi się, że śpiewam w miarę wyraźnie. To raz... A dwa: to nie są wiersze, które mogłyby funkcjonować w oderwaniu od muzyki. Na płytę „Porozumienie ponad podziałami” trafił też „Konsument”. Dlatego, że wcześniej przypomnieli tę twoją piosenkę w swojej wersji Acid Drinkers? – Tak. Dzięki tej piosence zakolegowałem się z nimi. Kiedyś zadzwonili do mnie, że robią „Konsumenta” i spytali, czy bym nie zaśpiewał z nimi. Przyjechałem do nich do Gdańska i przez dzień i noc zintegrowaliśmy się (śmiech). To był okres kiedy Litza już był po operacji, ale jeszcze zdrowia nie szanował... Bardzo się wtedy ucieszyłem, bo okazało się, że potwierdziła się moja teoria, iż k u m a c i ludzie robią dobrą muzykę a chujową – głupy... Acid Drinkers od początku lubiłem, mam wszystkie ich płyty. I nagraliśmy tego „Konsumenta”, bo jak zacząłem z Litzą jeździć, to ludzie krzyczeli, żeby go w acidowej wersji grać. TRZYDZIEŚCI PROCENT Jeśli o samą muzykę chodzi, głównie jest to metal, thrash. Czy to znaczy, że Litza miał tu najwięcej do powiedzenia? – Wiesz, pracujemy w pięciu, ale pozostali na pewno mają większe pole do popisu, jeśli chodzi o komponowanie, bo ja nie umiem na niczym grać... Kiedyś próbowałeś grać na saksofonie... – No tak. Ale w takiej muzyce ta umiejętność raczej się nie przydaje. I właściwie mogę tylko mówić: odrzucamy albo nie. I tylko tak było: gramy numery, które mi się podobały. A parę pomysłów odpadło. Trzydzieści procent mojej duszy muzyka jest ortodoksyjnie rockowe i podoba mi się takie mocne granie. Mam wrażenie, że obecny skład z dwoma gitarzystami jest najlepiej odbierany. – Byłem sceptycznie nastawiony do takiego składu. To już było dla mnie trochę za bardzo rockowe. Jednak nigdy wcześniej nie byłem takim mocnym rockowcem. Pamiętam, kiedy jeszcze byłem punkowcem, mieliśmy próby w Radości i śmieliśmy się z łebków, którzy AC/DC słuchali. I Radek Nowak z Gardenii powiedział: „Zobaczysz, jeszcze ci się będzie AC/DC podobało”... I miał rację: jakieś dziesięć lat później zaczęło mi się podobać. A jak ci się podobają te pochlebne eseje, które poświęcają ci współpracownicy poważnych pism. Mam tu wycinki sprzed kilku miesięcy. „Polityka”: Z całą pewnością Kazik populistą nie jest, choćby dlatego, że w swoich tekstach z równą swadą piętnuje możnych tego świata, jak i tych wszystkich, co mniemają, „że im się należy”. „Gazeta Wyborcza”: „Na swojej płycie Kazik ani razu nie używa słowa „system”. Ale to opowieść o bezradności człowieka wobec systemu...” – Czytałem. Każdemu wolno kochać, każdemu wolno pisać. | wyszukiwanie
według źródła
Zobacz artykuły, wywiady i recenzje na temat Kultu, Kazika i KNŻ z następujących źródeł:
Alej jaja (1) B1 (1) Bizz (1) BRAVO (1) Brum (18) Bstok.pl (1) Cogito (2) Dziennik Bałtycki (5) Dziennik Wschodni (1) Express Wieczorny (2) Fakt (1) forum KKK (1) Gazeta - Dziennik Polonii w Kanadzie (1) Gazeta Braniewska (1) Gazeta Krakowska (1) Gazeta Łódzka (1) Gazeta Na Pomorzu (1) Gazeta Olsztyńska (3) Gazeta Poznańska (1) Gazeta Wyborcza (21) Gazeta Wyborcza (Częstochowa) (1) Gazeta Wyborcza (Kraków) (1) Gazeta Wyborcza (Olsztyn) (1) Gazeta Wyborcza (Poznań) (1) Gazeta Wyborcza (Szczecin) (1) Gazeta Wyborcza (Wrocław) (2) Gazeta Wyborcza - Dolnośląska (1) Gazeta Wyborcza Sport (1) Gentleman (1) Gitara i Bas (1) Głos Szczeciński (1) Halo (1) Halsky Entertainment ;) (1) Ilustrowany Kurier Terenowy (2) Impuls (1) in vitro (1) Insider (1) Klan (1) Kulisy (3) Kurier (1) Kurier Lubelski (1) Kurier Polski (1) Kurier Poranny (2) Kurier Tygodnik Południowo-Zachodni (1) Machina (18) Metropol (2) Muza (3) Nasza Legia (2) Non Stop (4) Nowe Państwo (1) Nowości (1) Nowy Dziennik (6) Nowy Dziennik N.Y. (1) Nuta.pl (5) Obserwacje (2) Onet.pl (2) ORGAN (1) Ozon (1) PC World Computer Special (2) Playboy (1) PolEcho (1) Polityka (1) PRACA PROSEMINARYJNA - WSTĘPNA (1) Przegląd Sportowy (1) Przegląd Świętokrzyski (1) Przekrój (2) Radio Bis (1) Reset (1) Rock Szok (1) Rzeczpospolita (7) Słowo Ludu (1) Słowo Polskie (2) Super Express (15) Super Express – Pilot Olsztyński (1) Super Express - Pilot Olsztyński (2) Sztandar (1) Sztandar Młodych (2) Śruba (1) taz Hamburg (1) Temi (2) Teraz Rock (6) The Warsaw Voice (1) trojmiasto.pl (1) TU (1) TV Pilot (1) Twój Styl (1) Tygodnik Nowosądecki (2) Tylko Rock (52) Ultraszmata (3) Voice (1) Wprost (2) www.nuta.pl (1) www.racjonalista.pl (1) www.YoYo.pl (1) Wysokie Obcasy (2) XL (9) Zwierciadło (2) Życie (6) Życie na Gorąco (1) Życie Warszawy (2)
Byłem świadkiem Jehowy. Moja prawdziwa historia
Znacie takiego Kazika Staszewskiego (l. 40): demon ekspresji, artysta niepokorny. To na scenie. Ale takiego go nie znacie: w domu gotuje, zajmuje się kotami, ogląda filmy. Wolny cz... [więcej »] Los się musi odmienić Unika mediów, jednak nam dał wywiad. Uciekał w pijaństwo, ale już wraca. Ma kryzys, ale widzi światełko w tunelu. Szuka izolacji, dawkuje przyjaźń. Nagrywa płytę z Piotrkiem Wietes... [więcej »] Kazik Staszewski - punk? Dziś lider zespołu Kult – wtrąca tu swoje nie 3, ale aż „12 groszy” – taki bowiem tytuł nosi jego najnowsza solowa płyta. Znak zodiaku: astrologia to grz... [więcej »] Dla Elvisa spalam się AGNIESZKA CZAJKOWSKA, TOMASZ JANOŚ: Widziałeś pierwsze części koncertu, który zamknął Twój występ z Kultem i Kazikiem na Żywo? KAZIK STASZEWSKI: Nie. Byłem tak zdenerwowany przed... [więcej »] Są nagrody, które odbieram Z Kazikiem Staszewskim, liderem Kultu i Kazika na Żywo, rozmawia Anna Urbańczyk ŻYCIE: Mam nadzieję, że mi nie "wyk...isz z laczka i nie poprawisz z kopyta", jak śpiewałeś w swy... [więcej »] KAZIK - WYWIAD NA ŻYWO Od dawna chcieliśmy porozmawiać z pierwszym „raperem wschodu” – tak kiedyś ochrzciła Kazika wytwórnia płytowa przy okazji premiery jego solowej płyty. I chociaż a... [więcej »] Kazik – Opera za 12 groszy Nuta: Stale wygrywasz w rozmaitych podsumowaniach i plebiscytach muzycznych. Czy te kolejne zwycięstwa wywierają na Tobie jeszcze jakieś wrażenie? Kazik Staszewski: Generalnie nie... [więcej »] Nie jestem raperem Umówiłem się z Kazikiem w jego mieszkaniu. W cichym budynku, w centrum Warszawy. Na bramie napisane przez fanów teksty Kultu i słowa uwielbienia. Pukam do drzwi mieszkania oblepion... [więcej »] Podpowiadanie wibracji Tę rozmowę z Kazikiem Staszewkim zacząłem od 12 groszy. Prawdę powiedziawszy: trudno było nie zacząć. Materiał ten i ogromnie spodobał się naszym czytelnikom (vide Tylko Najlepsi 9... [więcej »] Kult - W kółko o tym samym „Nigdy nie było takiej rzeczy, takiej sprawy, dla której warto byłoby pójść na kompromis, nagiąć się. Zawsze nadrzędną rzeczą było to co robiliśmy. Nadrzędna była bezkompromi... [więcej »] |