komentarze i recenzje
| informacje koncerty społeczność dyskografia multimedia kontakt |
Kazik Staszewski: – tylko artysta wie co jest dla niego najlepszeMichał NowakowskiKurier Lubelski 1998 (numer 30.II)Kazik Staszewski – to nazwisko nie wymaga rekomendacji. Jako jeden z nielicznych polskich wokalistów rockowych piętnuje w swoich tekstach wszystko i wszystkich. Lewicę i prawicę. Kościół i komunę. Ludzką głupotę i postępującą alienację społeczeństwa. Tydzień temu wystąpił przed lubelską publicznością w Domu Kultury Kolejarza, tym razem z formacją KAZIK NA ŻYWO. Na godzinę przed koncertem rozmawialiśmy, między innymi, o tym, czy... Lech Wałęsa oddał ci twoje sto milionów? – Nie, jeszcze nie oddal. Ale nie od dał chyba nikomu?! W podsumowaniu miesięcznika TYLKO ROCK za rok 1997 zwyciężyłeś aż w trzech kategoriach: wokalista roku, przebój roku („12 groszy”), płyta roku („12 groszy”). Po wiedz, w czym upatrujesz swoje tak wysokie notowania? Przecież w Polsce jest co najmniej kilku o wiele lepszych technicznie wokalistów... – Myślę, że po prostu wynika to z tego, że wiem, czego potrzebuje publiczność, a do tego nie są potrzebne jakieś techniczne umiejętności osiągania wyższych czy też niższych rejestrów. Wiesz, nie przywiązywałbym większej wagi do wyników tego plebiscytu, bo tam, zdaje się, wszystkich głosujących było jakieś 3000, i jeśli chodzi o audytorium muzyczne, to ta suma stanowi raptem promil, nie więcej. W TYLKO ROCK, tak się dziwnie składa, zawsze miałem wysokie notowania; wyższe niż w innych gazetach. To chyba dlatego, że oni ciągle poszukują postaci tworzących coś niepowtarzalnego, a nie wspaniałych rzemieślników. Popatrz, Lica (Robert Friedrich, gitarzysta KAZIKA NA ŻYWO – red.) też jest u nich najlepszym polskim gitarzystą '97, a takich jak on jest w Polsce, no... na kopy. Chodzi o to, że ludzie po prostu słyszą, kto w jakiś tam sposób umie wryć się w pamięć. I tacy właśnie ludzie biorą udział w ankietach TYLKO ROCK. O polskiej scenie muzycznej nie masz zbyt dobrego zdania. Z drugiej jednak strony sam stanowisz, i to od wielu lat, jeden z jej najjaśniejszych punktów. Jak to wytłumaczysz? – No, nie wiem... to może jest tak, jak z Balzakiem. Z jednej strony był jak najgorszego zdania o francuskiej arystokracji, a z drugiej strony był jej najjaśniejszą perłą. To prawie trafne porównanie. Albo masz inną analogię: jest, powiedzmy, grupa stolarzy. Jeden ze stolarzy nie lubi przyjeżdżać na coroczne zjazdy cechowe, ale nie zmienia to faktu, że też jest tym stolarzem, więc jest postrzegany jako część tego środowiska, mimo że się dystansuje względem reszty stolarzy. Nie robię z tego problemu, że jestem jednym z głównych filarów polskiego rynku muzycznego, mając jednocześnie niezbyt pochlebne o nim zdanie. Zresztą, nie chcę generalizować mówiąc, że cała ta branża to syf; mam oczywiście na myśli pewne postacie, pewne mechanizmy, które tu występują. Podejrzewam, że podobnie jest w tej kwestii na całym świecie. Mnie, na przykład, przerażają stosunki niemalże niewolnicze między dużą wytwórnią a artystą, któremu kasuje się w iście chuligański sposób pewien margines swobody. Oczywiście mam wśród znajomych kilku kolegów i koleżanek, których lubię i szanuję i nie mogę ich wrzucać do jednego worka z np. jakimiś tam Katarzynami Kanclerz (szefowa IZABELIN Studio – red.). Jestem przeciw narzucaniu woli koncernu jakiemukolwiek twórcy! A w tej branży takie sytuacje są na porządku dziennym, i to jest to, z czym się nie zgadzam, i z czym nie chcę mieć nic wspólnego! Tylko artysta wie, co jest dla niego najlepsze; może ewentualnie z pomocą czy sugestią przyjaciół coś tam zmienić. W twoim felietonie, jaki znalazłem w TYLKO ROCK z kwietnia '97, napisałeś, iż jest kilku dziennikarzy, z którymi nie masz przyjemności rozmawiać. Kogo miałeś na myśli? – Nie pamiętam. To nie oznacza, że się chcę wymigać, ale... Mam taką zasadę, że nie autoryzuję wywiadów, natomiast chcę, żeby te wywiady były jak najbardziej prawdziwe. Jeżeli zaś znajduję w nich jakieś dramatyczne przeinaczenie tego, co powiedziałem, no to wtedy już raczej z kimś takim nie chcę rozmawiać po raz drugi. No, taką osobą może być Romek Rogowiecki, z nim już nie sądzę, bym mógł się jeszcze spotkać. To jedyne nazwisko, które pamiętam... W jednym z wywiadów stwierdziłeś, cytuję: „Pomiędzy rodziną a Bogiem jest całe spektrum rzeczy, instytucji funkcjonujących w tym świecie – polityka, wojsko i tak dalej. I ja ten szczebel średni odrzucam, on nie jest mi do niczego potrzebny, a czasami wręcz mi przeszkadza.” Jak można to rozumieć? Gdybyś dosłownie chciał to wszystko odrzucić, Kazik Staszewski nie byłby obecnie osobą publiczną... – No, na pewno nie chodzi o radykalne odrzucenie tego wszystkiego, o zamknięcie się w jakiejś samotni. Po prostu z pewnych rzeczy korzysta się w miarę istniejących potrzeb. Jesteś głodny – jesz, chce ci się pić – pijesz. Natomiast jeżeli chodzi o sferę polityki, na pewno jest ona obecna w tym, co robię, o czym śpiewam. Ale ani kroku dalej. Poza tę pozycję obserwatora nie chcę wychodzić. Chcę zaś zachować status kogoś, kto sam wyhodował własne poletko, kto zachował harmonię wewnętrzną i zewnętrzną. Przynajmniej tak mi się wydaje. Ale czynne branie udziału w polityce? Nie chciałbym! Chyba, że wiesz – cynicznie rzecz ujmując – to dobry sposób na emeryturę; zostać posłem i do końca życia grzać fotel. Wojsko? Z tym miałem kiedyś naprawdę duże problemy. Było to przyczyną ogromnego stresu, który w swoim czasie miał miejsce w moim życiu. I to tylko dlatego, że jestem przeciwny pewnym działaniom, zmuszającym szarego obywatela do brania w nich udziału. Niemniej jednak nie neguję potrzeby istnienia tego typu instytucji, myślę tu o armii. Chcę być od tego jak najdalej, naprawdę nie jest mi to potrzebne! Czy nie uważasz, że twoja tak rozległa działalność artystyczna (KAZIK, KULT, KAZIK NA ŻYWO, współpraca z MAZZOLLEM) może w negatywny sposób odbijać się na jakości tego, co masz do przekazania odbiorcy? – Może się trochę i odbija. Na pewno nie do pogodzenia jest działalność koncertowa z tymi wszystkimi podmiotami. Dlatego zrezygnowałem z występów z MAZZOLLEM, mimo że to byłoby ciekawe i fajne. Ogólnie jednak nie odbieram tego w ten sposób, co ty. Może i tak, może gdyby zebrać wszystkie piosenki do kupy z wszystkich projektów, i raz na dwa lata nagrać jeden materiał, może byłoby to trzy razy lepsze? No, ale to jest takie gdybanie. Mam te trzy projekty, staram się je jakoś godzić, i mam nadzieję, że sobie z tym poradzę. Niestety, z powodów, o których mówisz, rozstajemy się z Robertem Friedrichem; to jest już ostatnia wspólna seria koncertów. On przecież – tak samo, jak ja – jest uwikłany w kilka rzeczy; ACID DRINKERS, TYMOTEUSZ i czwarte dziecko w drodze. Na tym tle ucierpiała trochę nasza muzyka. Praktycznie nie mieliśmy prób, nie robiliśmy nowych piosenek, nie graliśmy koncertów. Trochę tego żałuję, bo Robert jest idealnym wręcz muzykiem dla KAZIKA NA ŻYWO. Ale jak mawiał gen. Jaruzelski – trzeba było wybrać mniejsze zło. Czego można się spodziewać po nowej płycie... KULTU? Kiedy się ukaże? Czy temat twojego „Taty” został już definitywnie wyczerpany? – Płyta ukaże się pierwszego maja. Jej tytuł będzie taki; „Ostateczny krach systemu korporacji”. Wiesz, mnie trudno jest o niej teraz mówić. Dopiero niedawno ją nagraliśmy; praktycznie gotowa jest od kilku dni. Będzie na niej szesnaście piosenek, ale nie chcę jeszcze o nich mówić. Nie jestem od mówienia, ale od grania. A temat „Taty” jest już sprawą zamkniętą. Wróciliście niedawno z serii koncertów w USA. Jak był odbierany KAZIK NA ŻYWO przez polonijną publiczność? – No, bardzo, bardzo fajnie. To był pierwszy tego typu wyjazd, z którego naprawdę byłem zadowolony na 100%. Na przykład z ostatniego wyjazdu z KULTEM w listopadzie wróciłem z dużym niesmakiem, a tym razem było nieźle. Koncerty robił jeden organizator, młody chłopak, Łukasz Bułka z Brooklynu. Po raz pierwszy było tak, że nasze koncerty były tylko nasze, że byliśmy jedyną atrakcją wieczoru, a nie dodatkiem do dyskoteki, jak to wcześniej często bywało. Graliśmy tylko trzy koncerty. Publiczność, oczywiście, w przeważającej części była polskojęzyczna. Czy twoja fascynacja osobą Andrzeja Gołoty jest już historią? Skąd się w ogóle wzięła? Czy udało ci się osobiście spotkać Andrzeja Gołotę? – Nie, nie widziałem się z nim osobiście, ale dostałem od niego koszulkę z napisem „Andrzej Gołota”, którą wraz z podpisanym plakatem dostarczył mi jego „umyślny” człowiek. Wcześniej dostałem plakat z dedykacją dla moich synów. Ta fascynacja już trochę minęła; to po tej walce z Levisem, ona mnie trochę ostudziła. Aż głupio mówić, ale chyba dobrze się stało, jak się stało, przynajmniej jeżeli chodzi o mnie. Nie wiem, co działoby się ze mną, gdyby on zwyciężył. Ta fascynacja wzięła się stąd, że boksem interesowałem się od dawna, a konkretnie od walki Foremana z Alim w 1974 roku. Kiedy zaś na firmamencie wagi ciężkiej pojawił się Polak, wtedy we mnie wszystko wybuchło. I ewoluowało w mojej świadomości, aż do takiej chorej właściwie fascynacji, nie? Ale teraz jestem już spokojny. Ostatnio nagrałeś z Kasią Nosowską jeden utwór, był to „Zoil”, który znajdzie się na jej nowej solowej płycie. Jak oceniasz postać Kasi? A jak istotę grupy HEY? – Ogólnie zawsze miałem o nich dobre zdanie, z jedną tylko krótką przerwą. Trochę mi ich szkoda, bo mówiąc wcześniej o tych niewolniczych układach w branży, ich właśnie miałem na myśli. Natomiast bardzo cenię postać Piotrka Banacha, jeżeli chodzi o płaszczyznę muzyczną, bo osobiście go nie znam. Kasię też lubię, fajne rzeczy robi, miłą koleżanką się okazała. Zintegrowaliśmy się przy okazji jakiejś tam... W ubiegłym roku aż czterokrotnie gościłeś w Lublinie. Jak oceniasz lubelską publiczność? – Wiesz, nie oceniam tak publiczności: lubelska, toruńska, bydgoska. Chyba wszystkie koncerty, jeśli pamiętam, były udane, No i bardzo dobrze... | wyszukiwanie
według źródła
Zobacz artykuły, wywiady i recenzje na temat Kultu, Kazika i KNŻ z następujących źródeł:
Alej jaja (1) B1 (1) Bizz (1) BRAVO (1) Brum (18) Bstok.pl (1) Cogito (2) Dziennik Bałtycki (5) Dziennik Wschodni (1) Express Wieczorny (2) Fakt (1) forum KKK (1) Gazeta - Dziennik Polonii w Kanadzie (1) Gazeta Braniewska (1) Gazeta Krakowska (1) Gazeta Łódzka (1) Gazeta Na Pomorzu (1) Gazeta Olsztyńska (3) Gazeta Poznańska (1) Gazeta Wyborcza (21) Gazeta Wyborcza (Częstochowa) (1) Gazeta Wyborcza (Kraków) (1) Gazeta Wyborcza (Olsztyn) (1) Gazeta Wyborcza (Poznań) (1) Gazeta Wyborcza (Szczecin) (1) Gazeta Wyborcza (Wrocław) (2) Gazeta Wyborcza - Dolnośląska (1) Gazeta Wyborcza Sport (1) Gentleman (1) Gitara i Bas (1) Głos Szczeciński (1) Halo (1) Halsky Entertainment ;) (1) Ilustrowany Kurier Terenowy (2) Impuls (1) in vitro (1) Insider (1) Klan (1) Kulisy (3) Kurier (1) Kurier Lubelski (1) Kurier Polski (1) Kurier Poranny (2) Kurier Tygodnik Południowo-Zachodni (1) Machina (18) Metropol (2) Muza (3) Nasza Legia (2) Non Stop (4) Nowe Państwo (1) Nowości (1) Nowy Dziennik (6) Nowy Dziennik N.Y. (1) Nuta.pl (5) Obserwacje (2) Onet.pl (2) ORGAN (1) Ozon (1) PC World Computer Special (2) Playboy (1) PolEcho (1) Polityka (1) PRACA PROSEMINARYJNA - WSTĘPNA (1) Przegląd Sportowy (1) Przegląd Świętokrzyski (1) Przekrój (2) Radio Bis (1) Reset (1) Rock Szok (1) Rzeczpospolita (7) Słowo Ludu (1) Słowo Polskie (2) Super Express (15) Super Express – Pilot Olsztyński (1) Super Express - Pilot Olsztyński (2) Sztandar (1) Sztandar Młodych (2) Śruba (1) taz Hamburg (1) Temi (2) Teraz Rock (6) The Warsaw Voice (1) trojmiasto.pl (1) TU (1) TV Pilot (1) Twój Styl (1) Tygodnik Nowosądecki (2) Tylko Rock (52) Ultraszmata (3) Voice (1) Wprost (2) www.nuta.pl (1) www.racjonalista.pl (1) www.YoYo.pl (1) Wysokie Obcasy (2) XL (9) Zwierciadło (2) Życie (6) Życie na Gorąco (1) Życie Warszawy (2)
Byłem świadkiem Jehowy. Moja prawdziwa historia
Znacie takiego Kazika Staszewskiego (l. 40): demon ekspresji, artysta niepokorny. To na scenie. Ale takiego go nie znacie: w domu gotuje, zajmuje się kotami, ogląda filmy. Wolny cz... [więcej »] Los się musi odmienić Unika mediów, jednak nam dał wywiad. Uciekał w pijaństwo, ale już wraca. Ma kryzys, ale widzi światełko w tunelu. Szuka izolacji, dawkuje przyjaźń. Nagrywa płytę z Piotrkiem Wietes... [więcej »] Kazik Staszewski - punk? Dziś lider zespołu Kult – wtrąca tu swoje nie 3, ale aż „12 groszy” – taki bowiem tytuł nosi jego najnowsza solowa płyta. Znak zodiaku: astrologia to grz... [więcej »] Dla Elvisa spalam się AGNIESZKA CZAJKOWSKA, TOMASZ JANOŚ: Widziałeś pierwsze części koncertu, który zamknął Twój występ z Kultem i Kazikiem na Żywo? KAZIK STASZEWSKI: Nie. Byłem tak zdenerwowany przed... [więcej »] Są nagrody, które odbieram Z Kazikiem Staszewskim, liderem Kultu i Kazika na Żywo, rozmawia Anna Urbańczyk ŻYCIE: Mam nadzieję, że mi nie "wyk...isz z laczka i nie poprawisz z kopyta", jak śpiewałeś w swy... [więcej »] KAZIK - WYWIAD NA ŻYWO Od dawna chcieliśmy porozmawiać z pierwszym „raperem wschodu” – tak kiedyś ochrzciła Kazika wytwórnia płytowa przy okazji premiery jego solowej płyty. I chociaż a... [więcej »] Kazik – Opera za 12 groszy Nuta: Stale wygrywasz w rozmaitych podsumowaniach i plebiscytach muzycznych. Czy te kolejne zwycięstwa wywierają na Tobie jeszcze jakieś wrażenie? Kazik Staszewski: Generalnie nie... [więcej »] Nie jestem raperem Umówiłem się z Kazikiem w jego mieszkaniu. W cichym budynku, w centrum Warszawy. Na bramie napisane przez fanów teksty Kultu i słowa uwielbienia. Pukam do drzwi mieszkania oblepion... [więcej »] Podpowiadanie wibracji Tę rozmowę z Kazikiem Staszewkim zacząłem od 12 groszy. Prawdę powiedziawszy: trudno było nie zacząć. Materiał ten i ogromnie spodobał się naszym czytelnikom (vide Tylko Najlepsi 9... [więcej »] Kult - W kółko o tym samym „Nigdy nie było takiej rzeczy, takiej sprawy, dla której warto byłoby pójść na kompromis, nagiąć się. Zawsze nadrzędną rzeczą było to co robiliśmy. Nadrzędna była bezkompromi... [więcej »] |