Jeśli zamierzasz wykorzystać publicznie jakiekolwiek informacje lub materiały z tej strony - zapytaj o zgodę

Kult na włosku

Leszek Gnoiński

Super Express 1998 (numer 6.V)


Kult na włosku


– mówi KAZIK STASZEWSKI, wokalista, autor tekstów i współzałożyciel zespołu.


Dziwny tytuł. Skąd go wziąłeś?


– To tytuł żartobliwy. Czytałem kiedyś wywiad z Jello Biafrą (lider punkowego amerykańskiego zespołu Dead Kennedys – przyp. aut.). Na koniec, po karkołomnym wodospadzie wypowiedzi o charakterze lewicowym, dziennikarz zadał mu pytanie, co tak naprawdę lubi robić w wolnym czasie. On odpowiedział: „Najbardziej lubię sobie wizualizować ostateczny krach systemu korporacji”. I wyobraziłem sobie gościa, który po posprzątaniu wszystkich brudów świata siada, zamyka oczy i wizualizuje sobie ostateczny krach systemu korporacji.


Ostatnia autorska płyta Kultu ukazała się cztery lata temu. Co było przyczyną tak długiej przerwy?


– Mnogość projektów i niemoc organizacyjna. A doszły do tego złe wibracje w kapeli. Jeszcze półtora roku temu kompletnie nie wyobrażałem sobie, że będziemy robić nowe piosenki.


Kryzys?


– Tak. Przestaliśmy porozumiewać się między sobą. Pretensje narastały, nie były wyartykułowane, kłębiły się w środku i atmosfera stała się bardzo nieciekawa. W moim przypadku były to urojone pretensje. Wydawało mi się, że dużo więcej wnoszę od pozostałych, a jestem wynagradzany tak jak inni. i nakręcałem się. Pozostali mówili, że są przytłaczani przez moją osobowość. Każdy z nas bał się przynieść na próbę nowy pomysł. A wszystko przez to, że przestaliśmy ze sobą rozmawiać.


Syndrom starego małżeństwa?


– Jakiegoś chorego układu rodzinnego lub pracowniczego. Ale wszystko sobie powiedzieliśmy na grupie terapeutycznej, która pomaga w prowadzeniu negocjacji między sobą. Dopiero tam część z nas zaczęta wyrzucać z siebie różne żale i pretensje. Najważniejsze, że powiedzieliśmy sobie wszystko bez gniewu i nienawiści. Ta robota nie jest jeszcze skończona, ale dzięki temu mogliśmy z powrotem „się zejść” i stworzyć nowe piosenki.


Demokracja jest i nie jest


– mówi IRENEUSZ „JEŻYK” WEREŃSKi, gitarzysta basowy.


W Kulcie od 1985 roku. Grał m.in. w Kryzysie i Brygadzie Kryzys.


Czy Kult jest tym samym zespołem, który znamy?


– Zmieniamy się jak wszystko dokoła. Ładnie można by powiedzieć – dojrzewamy. Coś nam gdzieś po drodze ucieka, łapiemy coś nowego, wszystko jest płynne.


Skąd tak długa przerwa w projektach autorskich?


– Myślę, że było tyle piosenek Taty Kazika, dały nam one tyle wrażeń, że troszeczkę nie mogliśmy odnaleźć tych swoich dźwięków. No i po tym drugim Tacie trochę przysiadły nasze piosenki. Graliśmy te Tatowe i myślę, że była trochę walka pomiędzy tym, czy grać swoje piosenki jakby były kontynuacją Tatowych, czy grać tak jak robił to kiedyś Kult, czy tak jak wszyscy teraz czujemy. Zwyciężyła ta trzecia opcja, czyli wypadkowa naszych odczuć.


Nazwałbyś Kazika liderem Kultu?


– Tak. Kiedyś albo nie potrafił, albo nie chciał być kimś takim jak lider. W tej chwili jest to bezsporne. Jego pozycja w świecie muzycznym zobowiązuje go do tego, by być liderem tego zespołu. W Kulcie panuje system demokracji z jednoczesnym nie ograniczonym prawem weta Kazika. Wiadomo, że możemy sobie wszystko ustalić, a Kazik może to spokojnie zawetować. Ale nam to nie przeszkadza. Myślę, że każda gromadka potrzebuje jakiegoś wodza, bo inaczej do niczego nigdy by nie doszła.


Wcześniej do Kultu przylgnęło określenie folku miejskiego. Czy to się zmieniło?


– Są piosenki, które można by było do tego gatunku zaliczyć. Choć... to może zarozumialstwo, ale myślę, że Kult ma swój charakterystyczny, rozpoznawalny natychmiast sposób grania. Tylko te kilka bardzo mocnych piosenek trochę oddaliło nas od tego.


Jak przyjąłeś karierę solową Kazika?


– Myślę, że Kazik dzięki solowym wyczynom stał się osobą bardziej publiczną i dzięki temu dotarł do jakichś kręgów, do których my byśmy nie dotarli. Może w tych kręgach zainteresowano się Kultem. Chwalić Boga, zapotrzebowanie na koncerty nasze i Kazika na Żywo w dalszym ciągu są i nie odbieramy sobie publiczności. Szczególnie, że są to różne zespoły i mam nadzieję, że takimi pozostaną.


Jamowanie zimową porą


– mówi KRZYSZTOF „BANAN” BANASIK, waltornista, trębacz, klawiszowiec, gitarzysta.


W Kulcie z przerwami od 1988 roku. Gra też z Armią.


Kazik powiedział, że jesteś odpowiedzialny za stronę muzyczną i techniczną, a on za organizacyjną tej płyty. Zgodzisz się z nim?


– Większość kompozycji wyszła ode mnie. Kazik czeka, aż mu coś skomponujemy, zaaranżujemy. Jeśli dobrze poczuje się z melodią i napisze do tego tekst, wtedy można przystąpić do dalszej części. Jednak ostateczny kształt zależy od Kazika.


Kult nie jest kapelą wirtuozów i pewne zbyt skomplikowane rzeczy mogą się wydać nadgorliwością muzyczną. I to przez lata mi przeszkadzało. Ale od jakiegoś czasu zespół zaczął więcej improwizować.


Czy to była pierwsza płyta Kultu nagrywana i tworzona w ten sposób?


– Tak. Wcześniej każdy przychodził z gotowym pomysłem na trzy, cztery akordy, zwrotkę i refren, a zespół nad tym pracował. Na nowej płycie mniej więcej połowa tematów pochodzi z jamowania. Zawsze cieszę się z nowych nagrań. Dopiero później słyszę rzeczy, których można było uniknąć. Chodzi mi o kunszt wykonania... zaczynam doszukiwać się różnych rzeczy.


Jesteś perfekcjonistą?


– Jestem perfekcjonistą w umyśle. Natomiast nie jestem w stanie dążyć do tego w praktyce. Dla mnie nie jest to granie tysiąca dźwięków, czy perfekcja w komponowaniu bardzo długich fraz intelektualnie przemyślanych, jak w niektórych formach jazzu. Ani świetna technika, bo ona jest tylko pewnym przejawem dojrzałości muzycznej. Natomiast dla mnie perfekcja polega na tym, że człowiek to co czuje, jest w stanie przekazać z jak najmniejszą dozą błędu. Ale ważna jest też pora roku, kiedy się nagrywa. Tę płytę robiliśmy zimą.


Pora roku?


– Temperatura jest bardzo ważna. Jak grzeje słońce to czujesz się rozluźniony. Wchodzisz do studia, wszystkie instrumenty są ciepłe, bierzesz je i wszystko idzie jak po maśle. A zimą jest inaczej. Staram się ogrzewać pomieszczenia piecykiem, ale i tak jest inny feeling. Temperatura wymaga ogrzania instrumentów. Ja nagrywałem jeszcze w temperaturze normalnej, ale Piotrek Morawiec trafił na najbardziej mroźne dni, kiedy nie chciało się wychodzić z domu. Mogło to mieć wpływ na jego sprawność i na to, że nie wziął udziału w sesji. Po prostu temperatura ma wpływ na temperament.


Czy zmieniła się pozycja Kazika po wielkim sukcesie jego płyty solowej?


– Był moment kryzysowy. Kazik poszedł do przodu, a kapela została w tyle. Na tym ucierpiały kontakty towarzyskie. Wszyscy to przemyśleli. Kazik też. Gdyby był egoistą, to łatwo mógł coś zepsuć, rozsypać, zniszczyć. Natomiast on jest osobą na tyle świadomą, że potrafi pewne rzeczy prowadzić. Jest orędownikiem idei, które potrafi zrealizować. Prosty przykład. Jest jedynym człowiekiem w kapeli, który ma rodzinę w takiej formie, w jakiej być powinna. Trwa, tak samo jak trwają kapele, które Kazik integruje.


Szczerość to wielka rzecz


– mówi JANUSZ GRUDZIŃSKI, klawiszowiec, w Kulcie zaczynał od gry na wiolonczeli.


W zespole od 1982 roku, prawie od początku. Jedyny obok Kazika firmujący swoim nazwiskiem wszystkie płyty Kultu


Nie byłeś za nagraniem tej płyty. Dlaczego?


– Płyta jest rzeczą poważną. Żeby ją nagrywać, w zespole musi być dobra i twórcza atmosfera. A ja miałem w tym czasie ciężkie przejścia osobiste i jesienią, kiedy piosenki zaczęły powstawać, po prostu niewiele mogłem od siebie dodać. Przychodziłem na próby z obowiązku, skomponowałem trzy numery. To wszystko.


To jak Ciebie namówili?


– Nie namówili. Podporządkowałem się. Zrobiłem jakieś swoje minimum, a do pozostałych dołożyłem to, co mogłem najlepszego w tamtym okresie.


Tworzysz muzykę do filmów. Czy to ma jakiś wpływ na pomysły, które przynosisz do Kultu?


– Rozdzielałem to. Kult jest zespołem bardzo otwartym muzycznie i wielostylowym. Ale na pewno dużo mniej różnorodnym niż to, co robię dla filmu. Tam muszę zagrać muzykę adekwatną do filmu, a one traktują o bardzo wielu rzeczach. Poza tym muzykę do filmu robię sam. Nikt mi nie mówi, co mam grać. To przyjemne. W zespole, takim jak Kult, nie ma na to miejsca.


Zaproponowałeś grupę terapeutyczną. Jak ją oceniasz?


– Było to dosyć ciekawe doświadczenie. Padło parę szczerych wyznań. Ale grupa była jednorazowym doświadczeniem, którego dla dobra nas wszystkich nie można zaniedbać. Bez płacenia i opieki psychoterapeutów też potrafimy szczerze rozmawiać o wielu rzeczach. Szczerość to wielka rzecz otwierająca drogę do przyjaźni.


Widzisz poprawę?


– Widzę małą poprawę. Ale potrzeba jeszcze dużo pracy. To ma być band, a nie sześciu facetów, z których każdy ciągnie w swoją stronę. Zrobiłem kiedyś zdjęcie, gdzie nazwałem zespół Kult „Polskim związkiem głuchych i ślepych”. Bo my nie słuchaliśmy się wzajemnie i nie widzieliśmy wielu rzeczy. Ważna jest obserwacja, słuchanie siebie nawzajem. A jak jeden drugiego nie słyszy, to tworzy się głuchy telefon i zamiast zabawy jest męka.


Czy przyjście do zespołu nowego człowieka zburzyło ład, który został zaprowadzony?


– Przede wszystkim bardzo mocno wpłynęła na nas śmierć Szczoty. A Tomek jest zupełnie inny od Andrzeja. Jest osobowością bardziej optymistyczną. Już po dwóch próbach prawie wszystko umiał i wpłynęło to mobilizująco na pozostałą piątkę. To pracowity, sumienny, wspaniały człowiek.


Czy można powiedzieć, że to jest otwarcie nowego etapu Kultu?


– Mam nadzieję. Czas pokaże. Zależy to od nas sześciu. Od każdego z nas.


Kult powstał w 1982 roku. Liderem jest Kazik Staszewski. Zespół ma na koncie jedenaście płyt i dziesiątki przebojów (m.in. „Do Ani” – jeden z największych przebojów lat 80., „Arahia”, „Polska”, „Parada wspomnień”, „Baranek”, „Kochaj mnie, a będę twoją”). Cztery ostatnie albumy zespół nagrał w niezmienionym składzie: Krzysztof „Banan” Banasik (waltornia, instrumenty klawiszowe), Janusz Grudziński (instrumenty klawiszowe), Piotrek Morawiec (gitara), Kazik Staszewski (wokal), Andrzej „Szczota” Szymańczak (perkusja), Irek „Jeżyk” Wereński (gitara basowa).


Trzy tygodnie temu zmarł nagle Szymańczak. Jego miejsce za bębnami zajął muzyk Kazika Na Żywo Tomek Goehs (wcześniej grał m.in. w: Turbo i Kr’shna Brothers).


O 3 lat menadżerem Kultu jest jego drugi współzałożyciel Piotr Wieteska.


 
wyszukiwanie
Pokaż artykuły, wywiady i recenzje na temat Kultu, Kazika i KNŻ zawierające następujące słowo:


według źródła
Zobacz artykuły, wywiady i recenzje na temat Kultu, Kazika i KNŻ z następujących źródeł:
Alej jaja (1)
B1 (1)
Bizz (1)
BRAVO (1)
Brum (18)
Bstok.pl (1)
Cogito (2)
Dziennik Bałtycki (5)
Dziennik Wschodni (1)
Express Wieczorny (2)
Fakt (1)
forum KKK (1)
Gazeta - Dziennik Polonii w Kanadzie (1)
Gazeta Braniewska (1)
Gazeta Krakowska (1)
Gazeta Łódzka (1)
Gazeta Na Pomorzu (1)
Gazeta Olsztyńska (3)
Gazeta Poznańska (1)
Gazeta Wyborcza (21)
Gazeta Wyborcza (Częstochowa) (1)
Gazeta Wyborcza (Kraków) (1)
Gazeta Wyborcza (Olsztyn) (1)
Gazeta Wyborcza (Poznań) (1)
Gazeta Wyborcza (Szczecin) (1)
Gazeta Wyborcza (Wrocław) (2)
Gazeta Wyborcza - Dolnośląska (1)
Gazeta Wyborcza Sport (1)
Gentleman (1)
Gitara i Bas (1)
Głos Szczeciński (1)
Halo (1)
Halsky Entertainment ;) (1)
Ilustrowany Kurier Terenowy (2)
Impuls (1)
in vitro (1)
Insider (1)
Klan (1)
Kulisy (3)
Kurier (1)
Kurier Lubelski (1)
Kurier Polski (1)
Kurier Poranny (2)
Kurier Tygodnik Południowo-Zachodni (1)
Machina (18)
Metropol (2)
Muza (3)
Nasza Legia (2)
Non Stop (4)
Nowe Państwo (1)
Nowości (1)
Nowy Dziennik (6)
Nowy Dziennik N.Y. (1)
Nuta.pl (5)
Obserwacje (2)
Onet.pl (2)
ORGAN (1)
Ozon (1)
PC World Computer Special (2)
Playboy (1)
PolEcho (1)
Polityka (1)
PRACA PROSEMINARYJNA - WSTĘPNA (1)
Przegląd Sportowy (1)
Przegląd Świętokrzyski (1)
Przekrój (2)
Radio Bis (1)
Reset (1)
Rock Szok (1)
Rzeczpospolita (7)
Słowo Ludu (1)
Słowo Polskie (2)
Super Express (15)
Super Express – Pilot Olsztyński (1)
Super Express - Pilot Olsztyński (2)
Sztandar (1)
Sztandar Młodych (2)
Śruba (1)
taz Hamburg (1)
Temi (2)
Teraz Rock (6)
The Warsaw Voice (1)
trojmiasto.pl (1)
TU (1)
TV Pilot (1)
Twój Styl (1)
Tygodnik Nowosądecki (2)
Tylko Rock (52)
Ultraszmata (3)
Voice (1)
Wprost (2)
www.nuta.pl (1)
www.racjonalista.pl (1)
www.YoYo.pl (1)
Wysokie Obcasy (2)
XL (9)
Zwierciadło (2)
Życie (6)
Życie na Gorąco (1)
Życie Warszawy (2)


Byłem świadkiem Jehowy. Moja prawdziwa historia
Znacie takiego Kazika Staszewskiego (l. 40): demon ekspresji, artysta niepokorny. To na scenie. Ale takiego go nie znacie: w domu gotuje, zajmuje się kotami, ogląda filmy. Wolny cz... [więcej »]


Los się musi odmienić
Unika mediów, jednak nam dał wywiad. Uciekał w pijaństwo, ale już wraca. Ma kryzys, ale widzi światełko w tunelu. Szuka izolacji, dawkuje przyjaźń. Nagrywa płytę z Piotrkiem Wietes... [więcej »]


Kazik Staszewski - punk?
Dziś lider zespołu Kult – wtrąca tu swoje nie 3, ale aż „12 groszy” – taki bowiem tytuł nosi jego najnowsza solowa płyta. Znak zodiaku: astrologia to grz... [więcej »]


Dla Elvisa spalam się
AGNIESZKA CZAJKOWSKA, TOMASZ JANOŚ: Widziałeś pierwsze części koncertu, który zamknął Twój występ z Kultem i Kazikiem na Żywo? KAZIK STASZEWSKI: Nie. Byłem tak zdenerwowany przed... [więcej »]


Są nagrody, które odbieram
Z Kazikiem Staszewskim, liderem Kultu i Kazika na Żywo, rozmawia Anna Urbańczyk ŻYCIE: Mam nadzieję, że mi nie "wyk...isz z laczka i nie poprawisz z kopyta", jak śpiewałeś w swy... [więcej »]


KAZIK - WYWIAD NA ŻYWO
Od dawna chcieliśmy porozmawiać z pierwszym „raperem wschodu” – tak kiedyś ochrzciła Kazika wytwórnia płytowa przy okazji premiery jego solowej płyty. I chociaż a... [więcej »]


Kazik – Opera za 12 groszy
Nuta: Stale wygrywasz w rozmaitych podsumowaniach i plebiscytach muzycznych. Czy te kolejne zwycięstwa wywierają na Tobie jeszcze jakieś wrażenie? Kazik Staszewski: Generalnie nie... [więcej »]


Nie jestem raperem
Umówiłem się z Kazikiem w jego mieszkaniu. W cichym budynku, w centrum Warszawy. Na bramie napisane przez fanów teksty Kultu i słowa uwielbienia. Pukam do drzwi mieszkania oblepion... [więcej »]


Podpowiadanie wibracji
Tę rozmowę z Kazikiem Staszewkim zacząłem od 12 groszy. Prawdę powiedziawszy: trudno było nie zacząć. Materiał ten i ogromnie spodobał się naszym czytelnikom (vide Tylko Najlepsi 9... [więcej »]


Kult - W kółko o tym samym
„Nigdy nie było takiej rzeczy, takiej sprawy, dla której warto byłoby pójść na kompromis, nagiąć się. Zawsze nadrzędną rzeczą było to co robiliśmy. Nadrzędna była bezkompromi... [więcej »]




komentarze i recenzje


dodaj komentarz lub recenzję

Twoje imię lub pseudonim:



Twój adres e-mail:



  

Treść komentarza lub recenzji:

  zapamiętaj imię lub pseudonim oraz e-mail