Jeśli zamierzasz wykorzystać publicznie jakiekolwiek informacje lub materiały z tej strony - zapytaj o zgodę

Muj wydafca nie jest złodziejem - Rozmowa z Kazikiem Staszewskim

Iwona Chodorowska

Impuls 2002 (numer kwiecień)


Kazik Staszewski rocznik 1963. Niedoszły magister socjologii UW (przerwał studia). W 1979 r. założył nieistniejącą już punkową kapelę – Poland, w 1982 r. – grupę Kult. W latach dziewięćdziesiątych rozpoczął działalność solową i stworzył projekt Kazik Na Żywo. Nagrał ok. 20 płyt (m.in. „Tata Kazika”, „Muj wydafca”, „12 groszy”, „Ostateczny krach systemu korporacji”, „Melassa”) z czego najwięcej, bo aż 11, z Kultem. Zagrał ponad tysiąc koncertów. Ma w swoim dorobku albumy w różnych klimatach: rock, rap, nawet yass. Jest muzykiem, który stale szuka nowych dźwięków, eksperymentuje, szokuje. Jest laureatem wielu nagród, m.in. Fryderyków i nagrody MTV. Większości z wyróżnień nie odebrał.


Młodzi muzycy często dziś narzekają, że na muzycznym rynku bardzo ciężko zadebiutować. Ty zaczynałeś ponad 20 lat temu, w zupełnie innych czasach. Czy wtedy było łatwiej?


– Z jednej strony to dzisiaj jest dużo łatwiej. Bo dla nas, w tamtych czasach, wydać płytę to była raczej tematyka z kręgu science fiction. Nie mieliśmy pieniędzy na żadne porządne instrumenty. Teraz kupienie gitary średniej klasy nie jest już taką abstrakcją. Można też założyć własną firmę i choćby na wypalarce komputerowej samemu wydać płytę. Ale z drugiej strony teraz nie jest tak wesoło, bo sytuacja na rynku muzycznym przypomina padaczkę. Jest recesja. Firmy płytowe muszą się 6 razy zastanowić, zanim coś wydadzą. Młodym grupom często narzucane są niewolnicze kontrakty. Początkujący twórcy często nie mają absolutnie żadnego prawa do decydowania o własnym losie. Rozmawiałem kiedyś z człowiekiem, który był prawdziwą gwiazdą połowy lat 90. Powiedział mi, że on i jego zespół zostali zmanipulowani, po prostu oszukani! Ja go pytam: dlaczego w ogóle podpisaliście ten kontrakt? A on odpowiada: stary, myśmy tak bardzo chcieli wydać płytę, że z diabłem byśmy kontrakt podpisali. Skąd taki młody człowiek ma niby wiedzieć, jakie są niuanse 40-stronicowej umowy? Przecież adwokata sobie nie wynajmie! Przede wszystkim zależy, czego taka grupa chce. Jeśli chodzi im o to, by za wszelką cenę zaistnieć na rynku i wydać płytę, to jest to do zrobienia za cenę ustępstw wobec firm fonograficznych. Ale mogą też od początku działania przyjąć jakąś konsekwentną postawę i starać się obronić swoją niezależność. Tylko z drugiej strony, skąd od razu w młodym człowieku oczekiwać takiej konsekwencji?


Czyli, jak śpiewałeś kiedyś w piosence: „muj wydafca jest złodziejem”?


– Ta piosenka była moim sposobem na to, żeby się mentalnie oderwać od kontaktów z ludźmi, co do których albo byłem pewien, albo miałem przypuszczenia, że mnie oszukują. Teraz mój wydawca nie jest złodziejem, bo nagrywam dla niezależnej wytwórni SP Records. Ale wystarczyło, że na chwilę się oderwałem od swojej firmy, uczestnicząc w projekcie Yougoton, i proszę! Wypłata już dość poważnie się nie zgadza.


Ale generalnie udało ci się zachować niezależność?


– Widzisz, mi się to udało, bo przez pierwsze 12 lat nie traktowałem muzyki w ogóle jako głównego zajęcia. Miałem zespół, studiowałem, ale myślałem, że będę się w życiu utrzymywał z czegoś innego. I odrzucałem różnego propozycje, które mi nie stykały. Bo jakim prawem ktoś mi się w moje hobby wpieprza? I tak jakoś się nieświadomie uchroniłem. A jak się już okazało, że to jest moje główne zajęcie, to już sporo wiedziałem na temat ludzi, którzy mnie otaczają.


Zresztą, człowiek cały czas się uczy. Niedawno na chwilę związałem się z wytwórnią BMG i znowu mam za swoje. W ogóle z mojego obcowania z branżą menedżerską wynika, że nie za fajnie tam jest.


A kiedy przestałeś traktować swoją sztukę jako hobby, a zacząłeś jako pracę?


– W momencie, w którym zauważyłem, że ani nie muszę pracować jako cieć (a tak było), ani wyjeżdżać do pracy na budowie w Londynie, bo mi wystarcza od pierwszego do trzydziestego.


Pomówmy jeszcze trochę o twojej niezależności. Rozumiem, że ważne jest to, żeby nie dać się oszukać ludziom z firm fonograficznych. Ale przecież masz chyba świadomość, że to, co robisz, to z jednej strony sztuka, a z drugiej – biznes, który rządzi się prawami rynku? Śpiewasz, że wszyscy artyści to prostytutki, ale twierdzisz też, że publiczność jest twoim pracodawcą.


– Pracodawcą, który na szczęście mi płaci. To jest tak, że są prostytutki, które spełniają wszystko, czego zażądasz. Ale są też takie, które przyjeżdżają, a Ty nie masz nic do powiedzenia na temat tego, co się będzie działo. One dają Ci tylko gwarancję, że będzie bardzo, bardzo przyjemnie. Ja chciałbym być właśnie taką prostytutką, która przyjeżdża i pokazuje klientowi świat, o którego istnieniu on nawet nie ma pojęcia. A co do bycia komercyjnym i niezależnym – to nie jest sprzeczne. To znaczy przeważnie jest, ale istnieją też artyści, którzy sprzedają dużo płyt, a w dalszym ciągu pozostają niepodzielnymi panami samych siebie. Np. muzycy z Depeche Mode, którzy są megagwiazdami światowego formatu, a nadal nagrywają dla malutkiej firmy i pozostają jedynymi kreatorami swojej wizji artystycznej. Innym takim przykładem jest U2.


A w Polsce?


– Waglewski, Nosowska (po bardzo ciężkich przejściach wprawdzie), Janerka. W jakiś sposób też Grzesiek Ciechowski taki był. Niezależny, ale w pełni funkcjonujący w trybach tego biznesu. Przy odrobinie rozumu to możliwe.


Co podoba ci się w najmłodszej muzyce?


– Oj, ciężko powiedzieć. Widzisz, ja teraz nadganiam swoje straty wynikające z odrzucenia starej muzyki, kiedy zostałem punkowcem. Słucham sporo jazzu, składów akustycznych Davisa. A z nowych rzeczy, które ostatnio słyszałem, bardzo mi się spodobał zespół Grzybiarze. Grają koncerty przed nami. Swego czasu duże nadzieje wiązałem ze sceną hip-hopową. Te młode zespoły wydawały mi się antidotum na niemożność mówienia o sytuacji młodego pokolenia. Ale trochę mi przeszło, bo ta scena, niestety, bardzo się uniformizuje. Jedna kapela staje się nieodróżnialna od drugiej. A poza tym przyznaję się, że ostatnimi czasy słucham mało muzyki młodych.


Podobno nie uważasz się za artystę, który ma wpływ na ludzi?


– Ja może chciałbym uważać się za kogoś, kto nie ma wpływu na wiele rzeczy, ale to nie jest prawda. Ale generalnie uważam, że przede wszystkim służę szeroko pojętej rozrywce.


0 jakiej ty rozrywce mówisz? Uważasz, że twoje teksty są rozrywkowe?


– No, może źle powiedziałem. Chciałbym być po prostu odbierany mniej jako guru, z którym się nie dyskutuje, a bardziej jako ktoś, kto daje materiał do przemyślenia. Wolę być partnerem rozpoczynającym dyskusję niż takim gościem, który mówi: niebo jest czerwone, a wszyscy to potwierdzają. Tacy ludzie wyłączają myślenie. Ja nie mówię, że niebo jest czerwone, ale gdybym prowokacyjnie taką formułkę rzucił, to tylko po to, żeby ktoś sprawdził, czy rzeczywiście jest czerwone.


Czy sądzisz, że muzyka rockowa to dobre medium do przekazywania poważnych treści? Bo żeby nie było wątpliwości: nie mogę zgodzić się z tym, że twoja muzyka to czysta rozrywka.


– Będę się trochę przy tym upierał. Sztuka, a muzyka jest podgatunkiem sztuki, to jakby potrzeba drugiego rzędu. Interesujemy się nią dopiero wtedy, kiedy zaspokoimy potrzeby pierwszego rzędu, to znaczy najemy się, napijemy i wyśpimy. Bo to jest niezbędne do przeżycia. A sztuka nie jest. To tylko sposób spędzania wolnego czasu. No i jeden woli spędzać ten czas oglądając napierdalankę z Jean Claude Van Damem, a drugi filmy Bergmana. Od każdego człowieka zależy, czy wybierze rozrywkę, przy której wyłącza myślenie, czy taką, która go rozwija. Mam nadzieję, że to, co ja robię, zalicza się do tej kategorii rozwijającej. Ale to nadal jest rozrywka.


Czy myślisz, że przyjdzie taki moment, kiedy uznasz, że już czas dać sobie spokój z graniem?


– Na pewno chciałbym uniknąć momentu, w którym stanę się swoją własną karykaturą. Jak na przykład tacy Animalsi, których nie da się już oglądać, bo są grubi i obrzydliwi. Albo Jimmy Page, największy playboy lat 60. i 70., a teraz wygląda jak stara ciota. To jest po prostu żenujące. Ale są też tacy Rolling Stonesi; jak na nich patrzę, to w ogóle mi nie przeszkadza, że to już starsi panowie. Albo Bob Dylan. Mój menedżer ma taką teorię, że jak ktoś nie jest gruby, to jeszcze takiego obciachu nie ma. A ja, niestety, mam tendencje do tycia. Wystarczy, że przez parę dni z rzędu zjem kolację i już... (śmiech). Tak że będzie mi trudno.


Dużo śpiewasz o tym, co ci się nie podoba w Polsce. A co ci się podoba?


– Generalnie podoba mi się moja żona... A w Polsce, to... coraz mniej. Instytucje państwowe szeroko pojętej administracji publicznej decydują o coraz większym spektrum życia społecznego. Towarzyszą temu styki z biznesem prywatnym, co jest zachętą do korumpowania. Nowotwór urzędniczo-administracyjny jest już większy niż w 89 roku. To nie rokuje nic pozytywnego.


Chciałbyś żyć gdzieś indziej?


– Słuchaj, to jest mój dom. Kocham ten dom, co nic przeszkadza mi widzieć, że jest w nim syf. Nie będę się z niego wynosił, chciałbym tylko, żeby dozorcę zmienili i posprzątali od czasu do czasu.


Istnieje taki mit rockmena, który po koncertach lubi z panienkami pohulać, od używek nie stroni i w ogóle jest fajnym, ostrym gościem. Ty się od tego odcinasz. A jak było za czasów twojej młodości?


– Jednym wyznaczników nowej fali była negacja tego obrazu rockmena z długimi włosami, który pije, pali i zalicza jak najwięcej koleżanek. I ja też to kupiłem. A poza tym bardzo wcześnie założyłem rodzinę. Nie miałem więc czasu. To wszystko potoczyło się trochę przypadkowo. I bardzo dobrze! Bo jakbym nie miał rodziny, to bardzo szybko bym się zdegenerował. Po prostu mam takie tendencje. A tak – zawsze wiedziałem, że mam gdzie wrócić, że są ludzie, którym jestem ewidentnie potrzebny i których ja potrzebuję. Bo bardzo łatwo jest coś zniszczyć, a z odbudowaniem – to już krucho. I ja wiedząc o tym, staram się nie niszczyć.


Czyli „królewną w tym całym bałaganie” jest twoja żona?


– Oczywiście.


No cóż, to zła wiadomość dla twoich fanek, które za tobą szaleją.


– Eeee, nie szaleją tak wcale...


 
wyszukiwanie
Pokaż artykuły, wywiady i recenzje na temat Kultu, Kazika i KNŻ zawierające następujące słowo:


według źródła
Zobacz artykuły, wywiady i recenzje na temat Kultu, Kazika i KNŻ z następujących źródeł:
Alej jaja (1)
B1 (1)
Bizz (1)
BRAVO (1)
Brum (18)
Bstok.pl (1)
Cogito (2)
Dziennik Bałtycki (5)
Dziennik Wschodni (1)
Express Wieczorny (2)
Fakt (1)
forum KKK (1)
Gazeta - Dziennik Polonii w Kanadzie (1)
Gazeta Braniewska (1)
Gazeta Krakowska (1)
Gazeta Łódzka (1)
Gazeta Na Pomorzu (1)
Gazeta Olsztyńska (3)
Gazeta Poznańska (1)
Gazeta Wyborcza (21)
Gazeta Wyborcza (Częstochowa) (1)
Gazeta Wyborcza (Kraków) (1)
Gazeta Wyborcza (Olsztyn) (1)
Gazeta Wyborcza (Poznań) (1)
Gazeta Wyborcza (Szczecin) (1)
Gazeta Wyborcza (Wrocław) (2)
Gazeta Wyborcza - Dolnośląska (1)
Gazeta Wyborcza Sport (1)
Gentleman (1)
Gitara i Bas (1)
Głos Szczeciński (1)
Halo (1)
Halsky Entertainment ;) (1)
Ilustrowany Kurier Terenowy (2)
Impuls (1)
in vitro (1)
Insider (1)
Klan (1)
Kulisy (3)
Kurier (1)
Kurier Lubelski (1)
Kurier Polski (1)
Kurier Poranny (2)
Kurier Tygodnik Południowo-Zachodni (1)
Machina (18)
Metropol (2)
Muza (3)
Nasza Legia (2)
Non Stop (4)
Nowe Państwo (1)
Nowości (1)
Nowy Dziennik (6)
Nowy Dziennik N.Y. (1)
Nuta.pl (5)
Obserwacje (2)
Onet.pl (2)
ORGAN (1)
Ozon (1)
PC World Computer Special (2)
Playboy (1)
PolEcho (1)
Polityka (1)
PRACA PROSEMINARYJNA - WSTĘPNA (1)
Przegląd Sportowy (1)
Przegląd Świętokrzyski (1)
Przekrój (2)
Radio Bis (1)
Reset (1)
Rock Szok (1)
Rzeczpospolita (7)
Słowo Ludu (1)
Słowo Polskie (2)
Super Express (15)
Super Express – Pilot Olsztyński (1)
Super Express - Pilot Olsztyński (2)
Sztandar (1)
Sztandar Młodych (2)
Śruba (1)
taz Hamburg (1)
Temi (2)
Teraz Rock (6)
The Warsaw Voice (1)
trojmiasto.pl (1)
TU (1)
TV Pilot (1)
Twój Styl (1)
Tygodnik Nowosądecki (2)
Tylko Rock (52)
Ultraszmata (3)
Voice (1)
Wprost (2)
www.nuta.pl (1)
www.racjonalista.pl (1)
www.YoYo.pl (1)
Wysokie Obcasy (2)
XL (9)
Zwierciadło (2)
Życie (6)
Życie na Gorąco (1)
Życie Warszawy (2)


Byłem świadkiem Jehowy. Moja prawdziwa historia
Znacie takiego Kazika Staszewskiego (l. 40): demon ekspresji, artysta niepokorny. To na scenie. Ale takiego go nie znacie: w domu gotuje, zajmuje się kotami, ogląda filmy. Wolny cz... [więcej »]


Los się musi odmienić
Unika mediów, jednak nam dał wywiad. Uciekał w pijaństwo, ale już wraca. Ma kryzys, ale widzi światełko w tunelu. Szuka izolacji, dawkuje przyjaźń. Nagrywa płytę z Piotrkiem Wietes... [więcej »]


Kazik Staszewski - punk?
Dziś lider zespołu Kult – wtrąca tu swoje nie 3, ale aż „12 groszy” – taki bowiem tytuł nosi jego najnowsza solowa płyta. Znak zodiaku: astrologia to grz... [więcej »]


Dla Elvisa spalam się
AGNIESZKA CZAJKOWSKA, TOMASZ JANOŚ: Widziałeś pierwsze części koncertu, który zamknął Twój występ z Kultem i Kazikiem na Żywo? KAZIK STASZEWSKI: Nie. Byłem tak zdenerwowany przed... [więcej »]


Są nagrody, które odbieram
Z Kazikiem Staszewskim, liderem Kultu i Kazika na Żywo, rozmawia Anna Urbańczyk ŻYCIE: Mam nadzieję, że mi nie "wyk...isz z laczka i nie poprawisz z kopyta", jak śpiewałeś w swy... [więcej »]


KAZIK - WYWIAD NA ŻYWO
Od dawna chcieliśmy porozmawiać z pierwszym „raperem wschodu” – tak kiedyś ochrzciła Kazika wytwórnia płytowa przy okazji premiery jego solowej płyty. I chociaż a... [więcej »]


Kazik – Opera za 12 groszy
Nuta: Stale wygrywasz w rozmaitych podsumowaniach i plebiscytach muzycznych. Czy te kolejne zwycięstwa wywierają na Tobie jeszcze jakieś wrażenie? Kazik Staszewski: Generalnie nie... [więcej »]


Nie jestem raperem
Umówiłem się z Kazikiem w jego mieszkaniu. W cichym budynku, w centrum Warszawy. Na bramie napisane przez fanów teksty Kultu i słowa uwielbienia. Pukam do drzwi mieszkania oblepion... [więcej »]


Podpowiadanie wibracji
Tę rozmowę z Kazikiem Staszewkim zacząłem od 12 groszy. Prawdę powiedziawszy: trudno było nie zacząć. Materiał ten i ogromnie spodobał się naszym czytelnikom (vide Tylko Najlepsi 9... [więcej »]


Kult - W kółko o tym samym
„Nigdy nie było takiej rzeczy, takiej sprawy, dla której warto byłoby pójść na kompromis, nagiąć się. Zawsze nadrzędną rzeczą było to co robiliśmy. Nadrzędna była bezkompromi... [więcej »]




komentarze i recenzje


dodaj komentarz lub recenzję

Twoje imię lub pseudonim:



Twój adres e-mail:



  

Treść komentarza lub recenzji:

  zapamiętaj imię lub pseudonim oraz e-mail