komentarze i recenzje
| informacje koncerty społeczność dyskografia multimedia kontakt |
Kultura — Pewna sprawa z przyjaciółmiKazik StaszewskiTylko Rock 1993 (numer 1.I)Gdy poprosiłeś mnie o to, żebym napisał słów parę o tym czym jest dla mnie to wszystko, przypomniały mi się słowa, które kiedyś wypowiedział Janek. Dawno to było i tak wiele się zmieniło, ale myślę, że jakaś część prawdy jest w tym. Powiedział, że żyje się dla tych kilku zajebistych chwil w życiu, które potem pamiętasz i smakujesz, a reszta jest jego przygotowaniem bądź pamiętaniem tychże. U mnie jest to o tyle pogłębione jeszcze, że zapamiętuję właściwie pozytywy, nieświadomie bądź świadomie eliminując rzeczy nieprzyjemne. Co nieprzyjemne odczuwam to, gdy dzieje się, gdy minie dzień, pamiętam rzeczy lepsze. Nie napiszę ci, czym jest dla mnie muzyka zespołu Kult czy tego typu rzeczy. Każdy kto słucha jej, ma mniej więcej jasny obraz tego, czym ona jest dla mnie. Opowiem o kilku rzeczach, dla których patrząc wstecz warto to było i warto jest to dalej robić. Nie o tym co widzę i jak widzę, bo to słychać, opowiem o tym czego nie słychać. Gdy usłyszałem „Never Mind...” i gdy zobaczyłem tych paru ludzi na Wolumenie, wiedziałem, że to i mój rodzaj aktywności. To znaczy, może nie wiedziałem, ale czułem. Zresztą wtedy było to jeszcze tak spontaniczne, szalone prawie, że na pewno nie racjonalne. Z nieżyjącym już Robertem i z Pawłem stworzyliśmy szybko zespół, jako że ruch ten powodował, że niewystarczająca ci była tylko pozycja konsumenta. Musiałeś sam tworzyć. Graliśmy koncerty i zupełnie nie przeszkadzało nam to, że oprócz Pawła nikt z nas nie umie grać i do tego nie robimy żadnych prób. Zresztą tych koncertów było raptem dwa. Po nich zaczęliśmy ćwiczyć. Wyrzucono nas z sali prób nie raz i przeplataliśmy to nielicznymi koncertami. Tak przez dwa lata. „Poland”. Gdy miesiąc temu skończyliśmy trasę koncertową po Polsce, byłem zmęczony totalnie. Ale i szczęśliwy bez granic właściwie. Piotrek, który tę trasę wymyślił i zrobił, odwalił kawał wielkiej roboty, ale i my mamy jakiś w tym udział. Po paru latach wyszła w końcu trasa rodzimej kapeli w tym kraju. Siedemnaście koncertów w halach, z wyjątkiem czterech miast, gdzie miejsca były mniejsze. I za to mu chciałem podziękować. I podziękować chciałem wszystkim innym, którzy pomogli. A przede wszystkim tym, którzy kupowali bilety i przychodzili na koncerty, bo bez nich nie istniejemy. Jeden koncert się nie odbył. W Rzeszowie policja nie zgodziła się, abyśmy zagrali. W innych miastach policja chroniła nasze koncerty, w Rzeszowie woleli jarać fajki i pić kawę w ciepłym komisariacie niż wyjść w październikowy wieczór do roboty. Zresztą nie pierwszy raz podobno się to zdarzyło. Im nie chcę dziękować. Palec środkowy podniesiony do góry. Siedlce, nie pamiętam roku, ale jakieś Juwenalia. Nie ma ochrony, wszyscy na widowni pijani. My zresztą trochę też. Piwo było za darmo czy coś takiego. Na scenę wpada gruby miejscowy misiek w podkoszulku i wrzeszczy, żeby dać mu na czymś zagrać. Próbuje zabrać Jankowi gitarę, a potem Dudzie pałki od perkusji. Na scenę wpadają inni żeby go zabrać, a potem koledzy misia w jego obronie. Leją się po paszczach, przepychają, potrącają Janka, Janek spada z gitarą ze sceny na ludzi. Pamiętasz koncert Blues Brothers za kratą? No, to było 3 razy ostrzej i bez kraty. Sopot, chyba w tym samym roku. Jacyś studenci robią koncert, ale zapominają, że kapelom rockowym potrzebne są wzmacniacze. Wpinamy się w linię i gramy. Jeden z najlepszych koncertów. Przepływ fluidów między publicznością a nami – rzekłbym – dwustuprocentowy. Potem nocleg na zbiorówce z T. Love. Wtedy właśnie bardzo polubiłem chłopaków z T. Love. Wyjazd do Brazylii. To było wydarzenie absolutnie nie z tej ziemi. Gramy koncert w Stodole, jest czwartek. Przychodzi Jarek Madej i mówi, że na wtorek mamy bilety do Sao Paulo. Ale bilety są we Frankfurcie. Nie mamy wiz ani niemieckich, ani brazylijskich. Nie mamy też czym się dostać do Frankfurtu. W piątek rano składamy papiery w ambasadzie brazylijskiej, ale termin oczekiwania jest dłuższy niż by nam to odpowiadało. Ale ta nacja podobna naszej. Szuru buru, „wisz pan” i po południu w piątek mamy wizy. W sobotę znajdujemy transport i kierowcę, który ma stałą wizę do RFN. W poniedziałek Niemcy nie dają nam wiz, bo chcą zobaczyć bilety. Ale bilety są we Frankfurcie – my na to. Nein! Licząc na cud, z pomocą jakiejś pani, która pracuje w SAS-ie, teleksujemy na lotnisko we Frankfurcie i przekładamy rezerwację na dzień później. We wtorek nasz ówczesny menażer jęcząc pół dnia wybłaguje dla nas wizy i prosto spod ambasady zbieramy się z mojego mieszkania i jedziemy. Na dworze -10°C. Samochód nie ogrzewany, a do tego cały metalowy i namarza kompletnie. Poza tym jedzie średnią 60 km na godzinę. Rozgrzewamy się sztucznie poprzez kalorie właśnie sztuczne i poprzez ubranie czego się da. Na granicy długa kolejka handlarzy czeka na swój wjazd do NRD, a potem do Berlina Zachodniego. Gdy przychodzi nasza kolejka, wopista pyta się, dokąd jedziemy. W tym wozie nasza zgraja wyglądała naprawdę totalnie i mój Boże, wiele bym dał, żeby zobaczyć, co działo się w głowie onego wopisty, gdy usłyszał: Do Brazylii! Szczęśliwie dojechaliśmy, a raczej dolecieliśmy do celu. Pierwszy koncert gramy w Kurytybie, w hali na dwa i pół tysiąca osób i my jesteśmy gwiazdą tego koncertu. A przypominam, że to był nasz pierwszy zagraniczny koncert. Przyjęli nas jednak zajebiście. Największy odlot przeżyłem, gdy po koncercie podeszła do mnie dziewczyna i po polsku zapytała się, dlaczego nie graliśmy starych kawałków? Potem pięciotygodniowy pobyt w kraju, który pokochałem bez reszty. Organizacyjnie było nie wszystko tak jak by mogło być, ale zapamiętam to do końca życia. Warszawa. Zbliża się święto „Trybuny Ludu”. Agencja Alma-Art umieściła nas w programie tego festynu nie pytając nas oczywiście o zgodę. Dowiadujemy się o tym z gazet i oczywiście odmawiamy. Na naszą próbę przyjeżdża działacz Zbrzezny z Alma-Artu. Siadamy na ławeczce na Krakowskim Przedmieściu i działacz częstując winem namawia nas do zagrania tego koncertu. Pamiętam, że proponował nam siedmiokrotną stawkę tego, co braliśmy wtedy za koncert, za dziesięciominu-towy występ. Widząc nasz upór zaczepia przechodzących milicjantów i zaczyna im ubliżać. Głupiejemy wszyscy. Otóż wymyślił sobie ten człowiek, że wobec naszej odmowy agresywne zaczepianie stróżów porządku spowoduje zamknięcie wszystkich siedzących na ławce na jakieś cztery osiem i będzie to usprawiedliwienie naszej absencji na festynie. Ale milicjanci nie tumany i swoje wiedzą. Jeśli ktoś im ubliża, znaczy, że jakaś szycha, wobec tego z przestrachem odchodzą. Widząc odchodzący patrol działacz Zbrzezny płacze... Podobna styuacja miała miejsce w Sanoku. Przyjeżdżamy na koncert, a tu okazuje się, że jest festyn, zresztą tej samej gazety. Po odmowie zagrania nakazują nam w trybie natychmiastowym opuścić miasto -takie były czasy. Organizator koncertu – niejaki Fa-zi z Rzeszowa zarzeka się, że następny koncert w Rzeszowie nie będzie połączony z niczym podobnym. Jedziemy na nocleg do mojej ukochanej miejscowości – Ustrzyk Dolnych, i nazajutrz jedziemy do Rzeszowa. A tam festyn jakiejś gazety, która podobną do „T. L.” jest. Sytuacja podobna do tej w dniu poprzednim, ale na szczęście nikt nie każe nam opuścić miasta. Ale trochę ludzi przyjechało nas posłuchać, wobec tego organizujemy w ciągu dwóch-trzech godzin koncert w klubie bodajże „Pod Palmą” czy jakoś tak. Nie wiem jak organizujemy nagłośnienie, akustyka niestety nie, bo pije na jakimś dancingu, wobec tego za konsoletą siada nasz menażer Radziwiłł i koncert odbywa się. Jakość dźwięku nie kompaktowa, ale uczucie na koncercie wśród nas i u publiki wielkie. W Jarocinie w 91 roku wymyślono, że mamy zagrać cztery piosenki. Ludzie chcieli słuchać więcej, doszło do nieprzyjemnej sytuacji, gdy następny wykonawca nie mógł wystąpić, bo chciano byśmy grali dalej. Przepychanki trwały dobrze ponad godzinę, zagraliśmy dodatkowo trzy, a potem jeszcze cztery numery. Wszystko się jakoś uspokoiło. Przyrzekłem sobie, że za rok przyjedziemy i zagramy pełen koncert. W tym roku więc postanowiliśmy zagrać trzygodzinny set oparty na tym co dotychczas zrobiliśmy. Jakiś czas przygotowywaliśmy się do tego koncertu w formie jaką wymyśliliśmy. Przed koncertem okazało się, że musimy to skrócić o połowę, bo jest opóźnienie, bałagan i „Polska” ogólnie. Z bólem wykreśliliśmy kilka numerów. Koncert trwał godzinę i pięćdziesiąt minut. Po zakończeniu go organizatorzy byli na nas bardzo źli, bo przeciągnęliśmy o dwadzieścia minut. Stoję i widzę wściekłych ludzi, którzy sprawili, że ten koncert nie był taki, jaki bym chciał publiczności dać. Jeszcze nagrywanie każdej płyty, ale w szczególności trzech (zgadnij), trasa w 89 roku z paroma innymi kapelami, każdy koncert w Jarocinie, koncert na „Marchewce”, trasa z Wolfgang Press i parę innych. Oprócz oczywiście pewnej sprawy, którą robię z przyjaciółmi – tym jest dla mnie KULT. | wyszukiwanie
według źródła
Zobacz artykuły, wywiady i recenzje na temat Kultu, Kazika i KNŻ z następujących źródeł:
Alej jaja (1) B1 (1) Bizz (1) BRAVO (1) Brum (18) Bstok.pl (1) Cogito (2) Dziennik Bałtycki (5) Dziennik Wschodni (1) Express Wieczorny (2) Fakt (1) forum KKK (1) Gazeta - Dziennik Polonii w Kanadzie (1) Gazeta Braniewska (1) Gazeta Krakowska (1) Gazeta Łódzka (1) Gazeta Na Pomorzu (1) Gazeta Olsztyńska (3) Gazeta Poznańska (1) Gazeta Wyborcza (21) Gazeta Wyborcza (Częstochowa) (1) Gazeta Wyborcza (Kraków) (1) Gazeta Wyborcza (Olsztyn) (1) Gazeta Wyborcza (Poznań) (1) Gazeta Wyborcza (Szczecin) (1) Gazeta Wyborcza (Wrocław) (2) Gazeta Wyborcza - Dolnośląska (1) Gazeta Wyborcza Sport (1) Gentleman (1) Gitara i Bas (1) Głos Szczeciński (1) Halo (1) Halsky Entertainment ;) (1) Ilustrowany Kurier Terenowy (2) Impuls (1) in vitro (1) Insider (1) Klan (1) Kulisy (3) Kurier (1) Kurier Lubelski (1) Kurier Polski (1) Kurier Poranny (2) Kurier Tygodnik Południowo-Zachodni (1) Machina (18) Metropol (2) Muza (3) Nasza Legia (2) Non Stop (4) Nowe Państwo (1) Nowości (1) Nowy Dziennik (6) Nowy Dziennik N.Y. (1) Nuta.pl (5) Obserwacje (2) Onet.pl (2) ORGAN (1) Ozon (1) PC World Computer Special (2) Playboy (1) PolEcho (1) Polityka (1) PRACA PROSEMINARYJNA - WSTĘPNA (1) Przegląd Sportowy (1) Przegląd Świętokrzyski (1) Przekrój (2) Radio Bis (1) Reset (1) Rock Szok (1) Rzeczpospolita (7) Słowo Ludu (1) Słowo Polskie (2) Super Express (15) Super Express – Pilot Olsztyński (1) Super Express - Pilot Olsztyński (2) Sztandar (1) Sztandar Młodych (2) Śruba (1) taz Hamburg (1) Temi (2) Teraz Rock (6) The Warsaw Voice (1) trojmiasto.pl (1) TU (1) TV Pilot (1) Twój Styl (1) Tygodnik Nowosądecki (2) Tylko Rock (52) Ultraszmata (3) Voice (1) Wprost (2) www.nuta.pl (1) www.racjonalista.pl (1) www.YoYo.pl (1) Wysokie Obcasy (2) XL (9) Zwierciadło (2) Życie (6) Życie na Gorąco (1) Życie Warszawy (2)
Byłem świadkiem Jehowy. Moja prawdziwa historia
Znacie takiego Kazika Staszewskiego (l. 40): demon ekspresji, artysta niepokorny. To na scenie. Ale takiego go nie znacie: w domu gotuje, zajmuje się kotami, ogląda filmy. Wolny cz... [więcej »] Los się musi odmienić Unika mediów, jednak nam dał wywiad. Uciekał w pijaństwo, ale już wraca. Ma kryzys, ale widzi światełko w tunelu. Szuka izolacji, dawkuje przyjaźń. Nagrywa płytę z Piotrkiem Wietes... [więcej »] Kazik Staszewski - punk? Dziś lider zespołu Kult – wtrąca tu swoje nie 3, ale aż „12 groszy” – taki bowiem tytuł nosi jego najnowsza solowa płyta. Znak zodiaku: astrologia to grz... [więcej »] Dla Elvisa spalam się AGNIESZKA CZAJKOWSKA, TOMASZ JANOŚ: Widziałeś pierwsze części koncertu, który zamknął Twój występ z Kultem i Kazikiem na Żywo? KAZIK STASZEWSKI: Nie. Byłem tak zdenerwowany przed... [więcej »] Są nagrody, które odbieram Z Kazikiem Staszewskim, liderem Kultu i Kazika na Żywo, rozmawia Anna Urbańczyk ŻYCIE: Mam nadzieję, że mi nie "wyk...isz z laczka i nie poprawisz z kopyta", jak śpiewałeś w swy... [więcej »] KAZIK - WYWIAD NA ŻYWO Od dawna chcieliśmy porozmawiać z pierwszym „raperem wschodu” – tak kiedyś ochrzciła Kazika wytwórnia płytowa przy okazji premiery jego solowej płyty. I chociaż a... [więcej »] Kazik – Opera za 12 groszy Nuta: Stale wygrywasz w rozmaitych podsumowaniach i plebiscytach muzycznych. Czy te kolejne zwycięstwa wywierają na Tobie jeszcze jakieś wrażenie? Kazik Staszewski: Generalnie nie... [więcej »] Nie jestem raperem Umówiłem się z Kazikiem w jego mieszkaniu. W cichym budynku, w centrum Warszawy. Na bramie napisane przez fanów teksty Kultu i słowa uwielbienia. Pukam do drzwi mieszkania oblepion... [więcej »] Podpowiadanie wibracji Tę rozmowę z Kazikiem Staszewkim zacząłem od 12 groszy. Prawdę powiedziawszy: trudno było nie zacząć. Materiał ten i ogromnie spodobał się naszym czytelnikom (vide Tylko Najlepsi 9... [więcej »] Kult - W kółko o tym samym „Nigdy nie było takiej rzeczy, takiej sprawy, dla której warto byłoby pójść na kompromis, nagiąć się. Zawsze nadrzędną rzeczą było to co robiliśmy. Nadrzędna była bezkompromi... [więcej »] |