Jeśli zamierzasz wykorzystać publicznie jakiekolwiek informacje lub materiały z tej strony - zapytaj o zgodę

Los się musi odmienić

Leszek Gnoiński

Machina 2006 (numer czerwiec)


Unika mediów, jednak nam dał wywiad. Uciekał w pijaństwo, ale już wraca. Ma kryzys, ale widzi światełko w tunelu. Szuka izolacji, dawkuje przyjaźń. Nagrywa płytę z Piotrkiem Wieteską, z którym przed laty zakładał Kult. W polityce widzi dwojaki, czworaki, a nawet pastucha. W piłce Brazylię. W życiu euforię i dół. Kazik Staszewski, postać kultowa.


Spotkanie po latach. W zupełnie innym kraju, w zupełnie innym czasie. Kazik i Wieteska, założyciele Kultu, nagrywają razem. Praca z Buldogiem jest „bezciśnieniowo fajna”. Płyta będzie jesienią. Albo jej nie będzie. Kazik nie chce się naginać. Gdy coś mu się nie podoba, po prostu zabiera zabawki. Chciałby jeszcze kiedyś nagrać Kult po swojemu. Nie odpowiada mu dolny poziom stanów średnich. Wie, że sztuka obejdzie się bez demokracji. Lubi zaangażowanie do białej kości. Dlatego czasem żyłuje, czasem się spala, a czasem jeździ na Teneryfę się poopierdalać.


- Czym jest dla Ciebie Buldog, kolejnym projektem pobocznym czy czymś więcej?


- Buldog to nawet mniej niż projekt poboczny. To zespół Piotrka Wieteski, mojego menedżera. Zaprosił mnie do kooperacji, co miłe. Podoba mi się praca z nim, jest bezciśnieniowa. Niemniej podkreślam – to jego projekt i jeśli w nim zafunkcjonuję, to w roli podwykonawcy.


Piotrek Wieteska zakładał z Tobą Kult w 1982 roku i przez kolejne cztery lata był szefem muzycznym zespołu. Czy tak właśnie brzmiałby dziś Kult, gdyby Piotrek z niego nie odszedł?


- Tak to może nie, ale pewnie poszłoby to w podobnym, takim trąbowo-klawiszowo-funkowym kierunku.


Wieteska jest autorem Twojego przeboju „Cztery pokoje”. Ale przy wydaniu płyty „Melassa” powiedziałeś, że nie za bardzo podobały Ci się jego piosenki. Jednak upierał się, wziąłeś do domu i przerobiłeś. Czy tym razem byłeś zadowolony?


- „Melassa” była moją płytą i Piotrek był podmiotem służebnym. Tu ja jestem podmiotem służebnym i muszę się podporządkować szefostwu. Akceptuję to i szanuję. Natomiast dawno nie pracowałem w ten sposób. Zawsze układałem sobie linie wokalowe i miałem zupełnie wolną rękę. Piotrek ma wizję, do której się muszę dostosować. Dostałem dużo materiału i właściwie w dwóch kompozycjach nasze myślenie o wokalu było tożsame. Ale już z resztą jest gorzej. Jeszcze do końca nie jestem przekonany, czy zaśpiewam tam we wszystkich piosenkach. Nasze wizje wokalu, w niektórych piosenkach, naprawdę dość istotnie się różnią.


- W książce „Kult Kazika” powiedziałeś, że Piotrek Wieteska jest Twoim najbliższym przyjacielem. Jaka jest definicja przyjaźni?


- Stuprocentowe, bezgraniczne zaufanie – to przede wszystkim. Zawsze mogę na niego liczyć, zresztą on – mam nadzieję – na mnie też. Gdyby coś mi się stało, wiem, że moja rodzina nie zostałaby sama. Takich przyjaciół mam jeszcze dwóch. Oszczędnie i uważnie dawkuję określenie „przyjaciel”, to jednak bardzo poważne słowo. Ale najbliższych świetnie znamy, wiemy, jakie są ich słabe strony i potrafimy im dokuczyć. Zdarza się, że w złości jeden drugiego potrafi mocno ukłuć. Natomiast nigdy na zewnątrz się tego nie wykorzystuje. To pewnie tak, jak z braćmi Kaczyńskimi, którzy pewnie kłócą się gdzieś w domu u mamy na obiedzie, ale na zewnątrz są jednością.


- Istnieje słowo „przepraszam”.


- Oczywiście i często bywa używane. Bo wiele słów kierowanych jest impulsem, emocją chwili, a potem się tego żałuje. Wtedy przepraszasz. Wiem, że to jest trudne słowo, którego trzeba się nauczyć. Wiem, że są ludzie, którzy nie umieją, ale ja się nauczyłem. Tak mi się przynajmniej wydaje, bo nie stanowi to dla mnie blokady.


- Jeśli za coś się zabierasz, to musisz być w to w pełni zaangażowany.


- Tak.


- Mam wrażenie, że ostatnią płytę Kultu „Poligono industrial” nie do końca czułeś.


- W momencie nagrywania czułem.


- Kilka miesięcy wcześniej ukazała się Twoja solowa płyta „Los się musi odmienić”, która jest lepsza, a teksty ciekawsze. W formule „Poligono industrial” nie było Ci chyba najlepiej.


- Być może masz rację, być może tłumaczę sobie, że zrobiłem to, co w danej chwili mogłem dać najlepszego. Natomiast podświadomie mogło faktycznie coś nie działać do samego bielma. Pewnie dlatego, że nie uczestniczyłem od samego początku w procesie jej nagrywania. Przy „Los się musi odmienić” spalałem się maksymalnie. Było to jednak zaangażowanie przyjemne, nie takie jak przy „Czterdziestym pierwszym”, gdzie chciałem całemu światu coś udowodnić. Wiesz, wszyscy uważają mnie głównie za autora tekstów i społecznego socjologa. Natomiast ja się czuję mocno niedowartościowany jako muzyk i ewentualny producent. Oczywiście moja wiedza jest, porównując z ludźmi kształconymi i posiadającymi doświadczenie w tej branży, dość iluzoryczna i niewielka. Ale też jest to paradoksalnie jakąś tam moją siłą, ponieważ stosuję rozwiązania, jakich nikt o zdrowych zmysłach by nie stosował. Ja to wszystko biorę na ucho i często działam wbrew podstawowemu alfabetowi nagrywania muzyki. Izy powiedział niedawno, że jak zaczynaliśmy „Czterdziestego pierwszego”, to był kompletnie przerażony tym, co ja wyprawiam. Potem był raczej zadowolony z obu płyt solowych.


- To jak było z „Poligono industrial”?


- Chciałem tę płytę produkować i realizować Przedłożyłem koncepcję, ale chłopcy nie chcieli, żeby tak było, więc wzięli się za to Banan i Kajetan. Nie ładowałem się w ich kompetencje, bo już parę lat temu zrozumiałem, że w sztuce nie ma demokracji. Chciałem też uniknąć takiej sytuacji, jaka miała miejsce przy „Salonie Recreativo”, gdzie na początku byłem w zupełności przekonany, że ja ją będę produkował. Dużo zrobiłem, po czym przyszedł Janek Grudziński i powiedział, że swoje piosenki chce sam miksować, a na koniec wszystko wziął Banan i zrobił mastering. Ja zachowałem się wtedy zupełnie nieprofesjonalnie, bo obraziłem się i pojechałem na wakacje. Do „Poligono industrial” podszedłem całkowicie profesjonalnie, byłem tylko wokalistą i autorem tekstów i starałem się nie przeszkadzać producentom i nie deformować ich koncepcji.


- To chyba pierwsza płyta Kultu, w produkcji której nie uczestniczyłeś?


- Nie. Tylko kiedyś nie trąbiło się o tym tak głośno. Przy nagrywaniu „Mojego wydafcy” praktycznie się nie widzieliśmy. Płyta była testem dla Wojtka Przybylskiego, który całością komenderował. On zawsze mówił, że jak będą komfortowe warunki i nikt mu się nie będzie wpierdalał, stał nad nim cały czas i wtrącał się, to nagra płytę taką, jaką sobie wyobraża. To dostał taką możliwość. I ja tam też tylko napisałem teksty i zaśpiewałem. Ludzie mówią, że jak tylko wokale nagrywa, to znaczy, że lachę położył. Ale to nie jest prawdą, przecież nie muszę być producentem każdej swojej płyty, choć wiem, że przyzwyczaiłem ludzi do tego. Zresztą od pewnego czasu trochę nieświadomie prowadzę działalność socjotechniczną. Przy „Czterdziestym pierwszym” mówiłem, że to trudna płyta i dla wyrobionego słuchacza i tak o tej płycie pisano. Przy „Poligono industrial” rozpuściliśmy informacje, że starły się koncepcje nagrywania i media znów to podchwyciły.


- A tak szczerze, to zadowolony jesteś z ostatniej płyty Kultu?


- Nic do niej pod względem brzmieniowym nie mam. Ja bym to jednak zrobił inaczej – prościej, szybciej, brudniej, bo brzmi jak taka standardowa polska rockowa produkcja. Ja mam bardzo wysokie zdanie o Kulcie i dla wielu jest to poziom nieosiągalny. Jednak – jak na Kult – to dolny poziom stanów średnich. Ale, tak naprawdę dobrze się stało, że jej nie robiłem, bo byłem wycieńczony i miałem trochę problemów ze sobą.


- A co się stało?


- Przeżywam kryzys, z którego jeszcze nie wyszedłem. Całe szczęście, że widzę jakieś światełko w tunelu, bo jeszcze nie tak dawno nawet tego światełka nie byłem w stanie ujrzeć. To efekt nie tylko ostrego zapierdalania przy dwóch płytach solowych i albumie Kultu, ale też szeregu lat wstecz. Czasem mi się wydaje, że potrzebuję odpoczynku, roku izolacji. Jednak taka bezczynność dosyć szybko zaczyna wkurwiać i męczyć, i różne głupie pomysły zaczynają przychodzić do głowy. Jestem w takim momencie, że już irytuje mnie oczekiwanie na coś. Niby chciałbym delektować się chwilą, ale jednocześnie ciągnę do czegoś nowego, chciałbym coś robić, ale nie wiem co. Wobec tego uciekałem w pijaństwo. Muszę się nauczyć z powrotem smakować chwilę, życie, doceniać małe rzeczy i spokojność tego wszystkiego. Muszę się powtórnie narodzić.


- Masz mieszkanie na Tenerifie i często tam jeździsz. to nie pomaga?


- Tam pije się bezboleśnie, bo cały czas bryza cię owiewa. Nie istnieje coś takiego, jak złe samopoczucie następnego dnia. To jest zgubne. Jestem zdeterminowany i mam nadzieję, że tym razem moja próba odstawienia napojów wyskokowych się powiedzie. Aczkolwiek nie czuję się z tym wszystkim dobrze, wahania nastrojów są męczące, jednego dnia potrafi dwukrotnie spotkać mnie jakaś euforia i dwukrotnie dół. Ale jednak jestem dobrej myśli.


- Powiedziałeś mi kiedyś, że zdajesz sobie sprawę, że Kult to warsztat pracy, którego jesteś szefem i dajesz utrzymanie kilkunastu osobom. Czy ta odpowiedzialność nie miała wpływu na Twoje problemy?


- Sporo myślałem o tym, co dzieje się w Kulcie, co dzieje się ze mną samym. Jak się teraz organizuję na nowo, to jednak dotarło do mnie, że Kult jest taką wartością, której w żadnym przypadku nie należy burzyć. Tam mam najbliższych kolegów, z którymi znam się od dawien dawna. Czasami słyszę, że w innych zespołach jad nienawiści jest wylewany codziennie. W Kulcie iskrzą się czasami jakieś konflikty, ale nie wyobrażam sobie, abym mógł znielubić któregoś. Przyzwyczaiłem się do nich, zrozumiałem, że trzeba zaakceptować ich takimi, jakimi są. Oni też przecież muszą mnie akceptować. W odróżnieniu od innych konglomeracji, Kult nie istnieje beze mnie, ale i ja bez tych konkretnych ludzi też nie. Natomiast marzę sobie, że przy następnej płycie Kultu, bo wcześniej czy później taka będzie na pewno, muszę się nauczyć dużo agresywniej i bardziej zdecydowanie bronić swoich racji. Chcę – i to zapowiadam wszem i wobec – zrobić ją po swojemu! Inaczej nie dopuszczę do powstawania nowego materiału.


- Podobno Lech Kaczyński lubi Kazika Staszewskiego i Maanam. Cieszysz się z tak wysoko postawionego słuchacza?


- Tak. Zawsze lubię, jak ktoś lubi mnie słuchać. Czegokolwiek bym nie sądził o tym, co się obecnie dzieje, to jest jednak bardzo miłe.


- A co sądzisz? Kiedyś powiedziałeś, żeby nie wyśmiewać się z Leppera, a uważać na niego, bo jeszcze kiedyś zacznie rządzić. To były – niestety – prorocze słowa.


- Czuję zniesmaczenie, bo miejsce tego pastucha i złodzieja jest w więzieniu. Bez dwóch zdań. Wiem, co mówię, bo mnie okradł i o tym będę pamiętał aż po zgon (Lepper podczas kampanii prezydenckiej w 1995 roku bezprawnie użył fragmentów piosenki Kazika „100 000 000” – przyp. aut.). Z drugiej strony szafowanie Ministerstwem Edukacji jest dosyć precyzyjnym scharakteryzowaniem działań braci Kaczyńskich, którzy niezwykle istotną i ważną działkę traktują jako łup partyjny. Giertych jest o tyle groźniejszy od Leppera, że jest o wiele bardziej inteligentnym i groźnym przeciwnikiem. Jego rozwiązania na temat szeroko pojętej edukacji mogą mieć bardzo złe wyniki w przyszłości. Niemniej nie histeryzowałbym w sprawach gospodarczych, tu nic złego się nie dzieje, nie majstrują za bardzo przy nich. Źle by było, gdyby ten rząd szybko upadł, bo wtedy można by było wszystko zwalić na „ciemne siły”, które nie dopuściły do działań mających zapewnić nam dobrobyt po wsze czasy. Ale każdy ma taki niesmak, na jaki zasłużył. Francuzi mają LePena, Austriacy Heidera, my mamy dwojaki albo nawet czworaki. A co do Lecha Kaczyńskiego – tego prezydenta właściwie nie ma, to jakiś człowiek niewidka, który co jakiś czas się wyjawia, jak braciak go zawoła, aby wygłosił orędzie o nierozwiązaniu parlamentu. Nie ma tak złej sytuacji, aby nie mogła być gorsza – jak się okazuje. I taką naukę wynosimy z tego, choć słaba to pociecha.


- Zbliżają się Mistrzostwa Świata w piłce nożnej. Na kogo stawiasz?


- Na nikogo nie będę stawiał, bo zawsze jest odwrotnie. Byłem przekonany, że Polacy wygrają z Anglią ten ostatni mecz w grupie. Nawet chciałem całą wypłatę za koncert w Londynie postawić u bookmacherów. Na szczęście była niedziela wieczorem, a na drugi dzień mi się nie chciało i coś tam mnie ostrzegało, żeby tego nie robić. Łaska boska, że tego nie zrobiłem, bo bym przegrał. Ale myślę, że wyjdziemy z grupy. Wydaje mi się, że Australia i USA mogą coś narozrabiać. Australia ma dobrego trenera, a w USA „gała” naprawdę z roku na rok jest coraz popularniejsza. Obie drużyny widzę w ćwierćfinale. Jednak na Brazylię i tak prawdopodobnie i tą razą nie będzie bata.


 
wyszukiwanie
Pokaż artykuły, wywiady i recenzje na temat Kultu, Kazika i KNŻ zawierające następujące słowo:


według źródła
Zobacz artykuły, wywiady i recenzje na temat Kultu, Kazika i KNŻ z następujących źródeł:
Alej jaja (1)
B1 (1)
Bizz (1)
BRAVO (1)
Brum (18)
Bstok.pl (1)
Cogito (2)
Dziennik Bałtycki (5)
Dziennik Wschodni (1)
Express Wieczorny (2)
Fakt (1)
forum KKK (1)
Gazeta - Dziennik Polonii w Kanadzie (1)
Gazeta Braniewska (1)
Gazeta Krakowska (1)
Gazeta Łódzka (1)
Gazeta Na Pomorzu (1)
Gazeta Olsztyńska (3)
Gazeta Poznańska (1)
Gazeta Wyborcza (21)
Gazeta Wyborcza (Częstochowa) (1)
Gazeta Wyborcza (Kraków) (1)
Gazeta Wyborcza (Olsztyn) (1)
Gazeta Wyborcza (Poznań) (1)
Gazeta Wyborcza (Szczecin) (1)
Gazeta Wyborcza (Wrocław) (2)
Gazeta Wyborcza - Dolnośląska (1)
Gazeta Wyborcza Sport (1)
Gentleman (1)
Gitara i Bas (1)
Głos Szczeciński (1)
Halo (1)
Halsky Entertainment ;) (1)
Ilustrowany Kurier Terenowy (2)
Impuls (1)
in vitro (1)
Insider (1)
Klan (1)
Kulisy (3)
Kurier (1)
Kurier Lubelski (1)
Kurier Polski (1)
Kurier Poranny (2)
Kurier Tygodnik Południowo-Zachodni (1)
Machina (18)
Metropol (2)
Muza (3)
Nasza Legia (2)
Non Stop (4)
Nowe Państwo (1)
Nowości (1)
Nowy Dziennik (6)
Nowy Dziennik N.Y. (1)
Nuta.pl (5)
Obserwacje (2)
Onet.pl (2)
ORGAN (1)
Ozon (1)
PC World Computer Special (2)
Playboy (1)
PolEcho (1)
Polityka (1)
PRACA PROSEMINARYJNA - WSTĘPNA (1)
Przegląd Sportowy (1)
Przegląd Świętokrzyski (1)
Przekrój (2)
Radio Bis (1)
Reset (1)
Rock Szok (1)
Rzeczpospolita (7)
Słowo Ludu (1)
Słowo Polskie (2)
Super Express (15)
Super Express – Pilot Olsztyński (1)
Super Express - Pilot Olsztyński (2)
Sztandar (1)
Sztandar Młodych (2)
Śruba (1)
taz Hamburg (1)
Temi (2)
Teraz Rock (6)
The Warsaw Voice (1)
trojmiasto.pl (1)
TU (1)
TV Pilot (1)
Twój Styl (1)
Tygodnik Nowosądecki (2)
Tylko Rock (52)
Ultraszmata (3)
Voice (1)
Wprost (2)
www.nuta.pl (1)
www.racjonalista.pl (1)
www.YoYo.pl (1)
Wysokie Obcasy (2)
XL (9)
Zwierciadło (2)
Życie (6)
Życie na Gorąco (1)
Życie Warszawy (2)


Byłem świadkiem Jehowy. Moja prawdziwa historia
Znacie takiego Kazika Staszewskiego (l. 40): demon ekspresji, artysta niepokorny. To na scenie. Ale takiego go nie znacie: w domu gotuje, zajmuje się kotami, ogląda filmy. Wolny cz... [więcej »]


Kazik Staszewski - punk?
Dziś lider zespołu Kult – wtrąca tu swoje nie 3, ale aż „12 groszy” – taki bowiem tytuł nosi jego najnowsza solowa płyta. Znak zodiaku: astrologia to grz... [więcej »]


Dla Elvisa spalam się
AGNIESZKA CZAJKOWSKA, TOMASZ JANOŚ: Widziałeś pierwsze części koncertu, który zamknął Twój występ z Kultem i Kazikiem na Żywo? KAZIK STASZEWSKI: Nie. Byłem tak zdenerwowany przed... [więcej »]


Są nagrody, które odbieram
Z Kazikiem Staszewskim, liderem Kultu i Kazika na Żywo, rozmawia Anna Urbańczyk ŻYCIE: Mam nadzieję, że mi nie "wyk...isz z laczka i nie poprawisz z kopyta", jak śpiewałeś w swy... [więcej »]


KAZIK - WYWIAD NA ŻYWO
Od dawna chcieliśmy porozmawiać z pierwszym „raperem wschodu” – tak kiedyś ochrzciła Kazika wytwórnia płytowa przy okazji premiery jego solowej płyty. I chociaż a... [więcej »]


Kazik – Opera za 12 groszy
Nuta: Stale wygrywasz w rozmaitych podsumowaniach i plebiscytach muzycznych. Czy te kolejne zwycięstwa wywierają na Tobie jeszcze jakieś wrażenie? Kazik Staszewski: Generalnie nie... [więcej »]


Nie jestem raperem
Umówiłem się z Kazikiem w jego mieszkaniu. W cichym budynku, w centrum Warszawy. Na bramie napisane przez fanów teksty Kultu i słowa uwielbienia. Pukam do drzwi mieszkania oblepion... [więcej »]


Podpowiadanie wibracji
Tę rozmowę z Kazikiem Staszewkim zacząłem od 12 groszy. Prawdę powiedziawszy: trudno było nie zacząć. Materiał ten i ogromnie spodobał się naszym czytelnikom (vide Tylko Najlepsi 9... [więcej »]


Kult - W kółko o tym samym
„Nigdy nie było takiej rzeczy, takiej sprawy, dla której warto byłoby pójść na kompromis, nagiąć się. Zawsze nadrzędną rzeczą było to co robiliśmy. Nadrzędna była bezkompromi... [więcej »]


Chciałbym być konsulem w Kurytybie
KAZIMIERZ STASZEWSKI ur. w 1963 r., wokalista, autor tekstów piosenek. W 1979 r. założył zespół Poland, trzy lata później Kult, jedną z najważniejszych formacji alternatywnego rock... [więcej »]




komentarze i recenzje
dodaj komentarz lub recenzję


ksk 2006-07-13 23:06:56
pastuch ahhaha


jefersik 2006-11-21 16:15:07
Racja:)wole 1000 razy rządy kaczynskich niz oligarchow kwasniewskiego i tego kurewskiego wirusa sld!!!!!!!!!!!!!


qbek 2006-12-07 12:58:54
Kazik to dla mnie idol gra czadowego punka.Tak trzymaj


notbad 2008-01-27 12:23:07
Właściwie to on powinien pasać kozy- ale ten kraj jest na tyle szalony że miast tego został MINISTREM !!! Pastuchem nigdy nie był i jak sadzę już nie bedzię:(


ania 2008-08-29 13:54:37
każdy ma swoje zdanie i nikt nikogo nie powinien osodzac bo nic sie niedzieje bez przyczyny


tomek922 2009-01-27 17:38:49
tak dalej kazik


ANA 2010-05-12 19:08:30
uwielbiam Cię Kazik!




dodaj komentarz lub recenzję

Twoje imię lub pseudonim:



Twój adres e-mail:



  

Treść komentarza lub recenzji:

  zapamiętaj imię lub pseudonim oraz e-mail