komentarze i recenzje
| informacje koncerty społeczność dyskografia multimedia kontakt |
Nie jestem emerytemEwa Gil-KołakowskaXL 2000 (numer maj)KAZIK tradycyjnie już nie zasypuje gruszek w popiele. Jeszcze na dobre nie wybrzmiały potężne akordy z "Las Maquinas de la Muerte" a on już kończy pracę nad następnym albumem. tym razem solowym. Co więcej, w trakcie nagrań znalazł czas i na to, by zagrać trasę z grupą Emira Kusturicy, i na to, by swoimi interpretacjami songów Kurta Weilla wbić w fotele publiczność wrocławskiego Festiwalu Piosenki Aktorskiej, i jeszcze na to, by wyskoczyć do Nowego Jorku, gdzie przy okazji dostał autograf od George'a Foremana. Czy artysta ma misję do spełnienia... Kazik Staszewski - Od misji są misjonarze! Ale dla wielu ludzi, zwłaszcza młodych, jesteś wyrocznią - nie tylko w sprawach artystycznych... Czy nie czujesz obciążenia, odpowiedzialności? Nie czuję, bo nie chcę nikogo pouczać ani moralizować! Moim celem jest dobre granie. Zresztą... W ogóle jestem daleki od pojmowania sztuki w kategoriach posłannictwa. Sztuka, nawet ta uznawana za największą, nie jest na tyle energetyczna i mobilna, by zmieniać świadomość społeczną. Sztuka jest po to, żeby nam było dobrze! To rozrywka, potrzeba drugiego rzędu. Jak już jesteśmy najedzeni i w miarę bezpieczni, to zaczynamy robić rzeczy sprawiające przyjemność. Oczywiście, są różne aspekty tej przyjemności - niektórzy lubią proste, wesołe melodie, a inni ciężki, dysharmoniczny rock z tekstem dotykającym przedpiekieł ludzkiej duszy... Ty śpiewasz o bardzo konkretnych sprawach, o rzeczach i ludziach dość łatwo rozpoznawalnych. To budzi żywe reakcje... Czasami zdarza się jakieś sprzężenie zwrotne pomiędzy publicznością a sceną. Ale to nie jest żadna władza nad tłumem! Generalnie jesteśmy zbyt słabi wobec sprawczych sił historii. Warto pamiętać, że do końca XIX wieku artyści byli częścią dworu. I tylko nieliczni należeli do elity. Większość była błaznami drugiej kategorii. A i ci najwybitniejsi spełniali bardzo konkretne zamówienia. Szewc miał szyć buty. krawiec ubranie a kompozytor napisać hymn, panegiryczną pieśń albo fanfarę ... Ale jak nawet taki Mozart popadł w niełaskę, to został zje*any do końca! Dlatego wybrałeś niezależność? Tak. Żaden cesarz, król, premier, poseł czy generał nie może niczego mi kazać ani zabronić! Zawsze tylko przedstawiam swój punkt widzenia. Ludzie czasem tego słuchają, nie muszą się ze mną zgadzać, ale jest w porządku, jak chcą rozmawiać. W tym celu stworzyliście Forum Dyskusyjne w Internecie? To forum stworzyliśmy z fascynacji nowymi możliwościami komunikacji. Ale nawet najbardziej rzeczywisty czas dyskusji komputerowej nie zastąpi żywej rozmowy ... Ludzie z forum mają zupełną wolność wypowiedzi, nie ma jakichkolwiek barier ani ograniczeń. I to jest piękne! Nikt nie jest zobligowany konwenansem, savoir vivrem i innymi duperelami. Po prostu mówią, czy im się podoba, czy nie. Sztuka nie jest prawdą obiektywną. Tylko w sporcie wiadomo, kto jest najlepszy. Ostatnio grasz koncerty w dziwnych jak na muzyka rockowego miejscach. Już trzykrotnie występowałeś na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Czy nie obawiasz się, że śpiewając w teatrze, stracisz swoich undergroundowych fanów? Niezależność nie może stać w sprzeczności z moim wolnym wyborem drogi artystycznej. Nie jest niezależny ten, kto śpiewa w garażu, ale ten, kto śpiewa to, co go interesuje. Weill zrobił świetną muzykę, Brecht napisał "przy pomocy Romka Kołakowskiego" punrockowe teksty, my zagraliśmy po swojemu. Gdzie tu problem?! Do teatru też zaczynają chodzić ludzie punkowskiego pochodzenia. I Grzesiek Jarzyna robi dla nich czadowe przedstawienia! Jest taki model "artysty zbuntowanego": alkohol, narkotyki, dziewczyny, burdy... To stereotyp rockowca. Etos, który jest komercyjnym przegięciem, wykreowanym z rzeczywistych i domniemanych ekscesów Stonesów czy Zeppelinów. Po pierwsze - nie lubię stereotypów. A po drugie. . . Gdybym nie miał rodziny; to pewnie bym się zdegenerował. Mówię zupełnie poważnie! To bardzo łatwe. Koncert, balanga, trasa, balanga, życie, balanga. Droga donikąd. A ja mam dokąd wracać. Mam po co... No nie - nie będę pieprzył o sprawach intymnych i oczywistych, że kocham żonę i synów! A oni są z ciebie dumni? To ja z nich jestem dumny! Nie robię w domu za gwiazdę czy idola. Chłopcy o prostu wiedzą, że tata nie chodzi co rano do fabryki, ale jest muzykiem. I to wszystko... Czasem przyniosą ze szkoły jakąś płytę do podpisu. Bez specjalnych emocji. I bez jakichkolwiek ceremonii... A którą z twoich formacji lubią najbardziej? Chłopcy, tak jak ja, preferują rytm, dlatego wybierają KNŻ. Ania woli melodię, konkretny układ strof i refrenów - dlatego "Tata Kazika" bardziej jej styka! Skoro jesteśmy przy piosenkach Stanisława Staszewskiego... Czy identyfikujesz się z tymi utworami? Publiczność cię uwielbia - i ta najmłodsza, i ta starsza, dobrze po czterdziestce. Te piosenki są dla mnie po prostu piękne. To w końcu prawie jedyny kontakt ojcem. Kontakt świadomy i ważny. Ale pisał je człowiek, który żył w zupełnie innych czasach, w innej rzeczywistości, innym świecie. Jego myślenie było zupełnie odmienne od mojego. Nie mogę się z nimi identyfikować, są raczej bardzo emocjonalnym dokumentem i świadectwem swojego czasu... O wiele bardziej mogę się identyfikować z songami Kurta Weilla, które ostatnio przygotowaliśmy na festiwal we Wrocławiu. W czasie Przeglądu Piosenki Aktorskiej z muzykami Kultu i KNŻ, wbiłeś teatralny establishment w fotele! Mam nadzieję, że nie tylko ilością decybeli, choć decyzja o użyciu pełnej mocy była absolutnie świadoma. Chciałem to zagrać zupełnie inaczej niż ktokolwiek do tej pory na świecie. To niby takie proste. Konkurencja jest jednak nie byle jaka - Sting, Waits, Cave, Reed, Faithfull, ale wcześniej i Armstrong, i Sinatra, i Doorsi! Weill fantastycznie komponował dla teatru. Genialnie potrafił wgryźć się w tekst. Dlatego tak bardzo różnią się jego songi z okresu niemieckiego, kiedy współpracował z Brechtem, od tych późniejszych - francuskich czy amerykańskich. Zaśpiewałem dziewięć songów z "Mahagonny", "Opery za trzy grosze", "Happy endu" i naprawdę ich przekłady na język polski (autorstwa Romana Kołakowskiego) są dla mnie równie ważnym odkryciem jak skomplikowana harmonia weillowska. Genialne melodie Weilla i wyrafinowaną harmonię tych utworów chciałem odrzeć z wszelkiej teatralizacji, by razem z tekstem mogły przemówić wprost. Najtrudniej było z najbardziej znanymi piosenkami, takimi jak: "Mackie Majcher" czy "Alabama Song". Graliśmy w teatrze, ale jakby przeciw teatrowi. Przeciw wielkiej tradycji. Mój Weill miał być żywy, prawdziwy, prawdopodobny. Nie grałem Pana Peachuma, Tygrysa - Browna czy Mackiego. Grałem swoją muzykę! "Dziewczyny tak żałośnie tanie, że kurwiąc się na chleb nie macie... " Jak sam powiedziałeś, to prawie punkowe teksty. Czy nagrasz płytę z songami Kurta Weilla? Tak. Po koncertach we Wrocławiu wiem, że warto. I Weill stanie się muzykiem "Kultowym"? To powinien być artysta kultowy - i nie chodzi nawet o samo słowo - dla kolejnych pokoleń. Jeśli uda się nam jego twórczość trochę przybliżyć młodzieży, to będzie okej. Dla Weilla przerwałeś pracę nad nową płytą. Rzeczywiście. Ale może nawet dobrze się stało, bo nabierzemy wszyscy trochę dystansu do nagranego materiału. Mamy aż 36 piosenek i trzeba dokonać wyboru. A może zrobimy podwójny album? Zagrało z nami paru genialnych muzyków, m. in. Leszek Możdżer i Olaf Deriglasoff. Niedawno grałeś w Nowym Jorku... Jeden koncert w klubie "Exit", w porzo... Drugi gdzieś tam, szkoda gadać. Ale byłem na walce Oskara de la Hoya i dostałem autograf George'a Foremana. Byłem też w Filharmonii Nowojorskiej na "Requiem" Mozarta. A byłeś jak zwykle na 42 ulicy? Tam już nie ma po co chodzić! Niejaki Gulliani postanowił wyprowadzić stamtąd wszystkie podejrzane, a więc najciekawsze spelunki, sex shopy, wszystkich oryginalnych meneli i kloszardów, artystów i innych narkomanów... Teraz budują tam jakiś Disneyland lub jeszcze gorszą popelinę. Paranoja. Nie lubisz porządnych dzielnic? O "pięknych dzielnicach" powstało trochę wierszy; książek, piosenek, niezłych obrazków. Tacy goście, jak: Villon, Rimbaud, Wyspiański, Morrison, Hendrix coś tam dla tego świata zrobili! Czy tradycja artystyczna jest dla Ciebie ważna? To pytanie prawie ideologiczne! Jedne rzeczy mi się podobają a inne nie. Kiedyś zapytano mnie, która księga "Pana Tadeusza" podoba mi się najbardziej. I nie mogłem odpowiedzieć, bo przez żadną nie mogłem przebrnąć z zaciekawieniem. Za to "Dziady" są super. Zaje**ste! Czy potrafisz fascynować się twórczością inną niż swoją? Swoją w ogóle się nie fascynuję. Nie dokonuję podsumowań, rozliczeń, chcę iść ostro do przodu... "Idę tam, gdzie idę - nie idę, gdzie nie idę..."? ...Czasami zatrzymuję się... Ostatnio miałem okazję poznać osobiście artystę, który każdym swoim filmem wbija mnie w ziemię! Byłem oszołomiony! Emir Kusturica jest geniuszem. To pomnikowa postać! Graliście razem... Tak. Mieliśmy małą wspólną trasę: Kult i kapela Emira, No Smoking. Nawet razem zaśpiewaliśmy dwie piosenki... Ale takie spotkanie jest dla mnie ważne, nie tylko scenicznie, ale po prostu życiowo - jedziemy razem, jemy, pijemy, gadamy, gadamy... O czym? O wszystkim - o piwie, o wojnie, o wakacjach, o podrywaniu dziewczyn na Johnny'ego Deppa, o Sarajewie... O piłce nożnej? Kusturica i jego muzycy są fanatykami futbolu! To nieźle się złożyło - ty także znasz wszystkich piłkarzy świata... Prawie wszystkich. . . Licytowaliśmy się, kto zna więcej wyników meczów sprzed lat... Emir zaczął mówić, że był mecz, który odmienił jego życie... Powiedziałem, że to musiał być mecz Żeleznica Sarajewo - Videoton z Węgier. Dwa do jednego! Chyba trochę chłopakom zaimponowałem, bo aż uklękli! Czy bywasz artystą głodnym? Jak napisałeś - tylko taki artysta jest wiarygodny... Chyba ani na głód, ani na brak wiarygodności nie muszę narzekać! W swoich tekstach najczęściej dyskutuję z tzw. obiegowymi opiniami. których nienawidzę... Czy to prawda, że najbardziej wkurza cię u młodzieży, fakt, że do niej już nie należysz? Tak napisałem... Ale nie czuję się emerytem, przeciwnie! Niedawno spotkałem kolegę z klasy. Załamka! | wyszukiwanie
według źródła
Zobacz artykuły, wywiady i recenzje na temat Kultu, Kazika i KNŻ z następujących źródeł:
Alej jaja (1) B1 (1) Bizz (1) BRAVO (1) Brum (18) Bstok.pl (1) Cogito (2) Dziennik Bałtycki (5) Dziennik Wschodni (1) Express Wieczorny (2) Fakt (1) forum KKK (1) Gazeta - Dziennik Polonii w Kanadzie (1) Gazeta Braniewska (1) Gazeta Krakowska (1) Gazeta Łódzka (1) Gazeta Na Pomorzu (1) Gazeta Olsztyńska (3) Gazeta Poznańska (1) Gazeta Wyborcza (21) Gazeta Wyborcza (Częstochowa) (1) Gazeta Wyborcza (Kraków) (1) Gazeta Wyborcza (Olsztyn) (1) Gazeta Wyborcza (Poznań) (1) Gazeta Wyborcza (Szczecin) (1) Gazeta Wyborcza (Wrocław) (2) Gazeta Wyborcza - Dolnośląska (1) Gazeta Wyborcza Sport (1) Gentleman (1) Gitara i Bas (1) Głos Szczeciński (1) Halo (1) Halsky Entertainment ;) (1) Ilustrowany Kurier Terenowy (2) Impuls (1) in vitro (1) Insider (1) Klan (1) Kulisy (3) Kurier (1) Kurier Lubelski (1) Kurier Polski (1) Kurier Poranny (2) Kurier Tygodnik Południowo-Zachodni (1) Machina (18) Metropol (2) Muza (3) Nasza Legia (2) Non Stop (4) Nowe Państwo (1) Nowości (1) Nowy Dziennik (6) Nowy Dziennik N.Y. (1) Nuta.pl (5) Obserwacje (2) Onet.pl (2) ORGAN (1) Ozon (1) PC World Computer Special (2) Playboy (1) PolEcho (1) Polityka (1) PRACA PROSEMINARYJNA - WSTĘPNA (1) Przegląd Sportowy (1) Przegląd Świętokrzyski (1) Przekrój (2) Radio Bis (1) Reset (1) Rock Szok (1) Rzeczpospolita (7) Słowo Ludu (1) Słowo Polskie (2) Super Express (15) Super Express – Pilot Olsztyński (1) Super Express - Pilot Olsztyński (2) Sztandar (1) Sztandar Młodych (2) Śruba (1) taz Hamburg (1) Temi (2) Teraz Rock (6) The Warsaw Voice (1) trojmiasto.pl (1) TU (1) TV Pilot (1) Twój Styl (1) Tygodnik Nowosądecki (2) Tylko Rock (52) Ultraszmata (3) Voice (1) Wprost (2) www.nuta.pl (1) www.racjonalista.pl (1) www.YoYo.pl (1) Wysokie Obcasy (2) XL (9) Zwierciadło (2) Życie (6) Życie na Gorąco (1) Życie Warszawy (2)
Byłem świadkiem Jehowy. Moja prawdziwa historia
Znacie takiego Kazika Staszewskiego (l. 40): demon ekspresji, artysta niepokorny. To na scenie. Ale takiego go nie znacie: w domu gotuje, zajmuje się kotami, ogląda filmy. Wolny cz... [więcej »] Los się musi odmienić Unika mediów, jednak nam dał wywiad. Uciekał w pijaństwo, ale już wraca. Ma kryzys, ale widzi światełko w tunelu. Szuka izolacji, dawkuje przyjaźń. Nagrywa płytę z Piotrkiem Wietes... [więcej »] Kazik Staszewski - punk? Dziś lider zespołu Kult – wtrąca tu swoje nie 3, ale aż „12 groszy” – taki bowiem tytuł nosi jego najnowsza solowa płyta. Znak zodiaku: astrologia to grz... [więcej »] Dla Elvisa spalam się AGNIESZKA CZAJKOWSKA, TOMASZ JANOŚ: Widziałeś pierwsze części koncertu, który zamknął Twój występ z Kultem i Kazikiem na Żywo? KAZIK STASZEWSKI: Nie. Byłem tak zdenerwowany przed... [więcej »] Są nagrody, które odbieram Z Kazikiem Staszewskim, liderem Kultu i Kazika na Żywo, rozmawia Anna Urbańczyk ŻYCIE: Mam nadzieję, że mi nie "wyk...isz z laczka i nie poprawisz z kopyta", jak śpiewałeś w swy... [więcej »] KAZIK - WYWIAD NA ŻYWO Od dawna chcieliśmy porozmawiać z pierwszym „raperem wschodu” – tak kiedyś ochrzciła Kazika wytwórnia płytowa przy okazji premiery jego solowej płyty. I chociaż a... [więcej »] Kazik – Opera za 12 groszy Nuta: Stale wygrywasz w rozmaitych podsumowaniach i plebiscytach muzycznych. Czy te kolejne zwycięstwa wywierają na Tobie jeszcze jakieś wrażenie? Kazik Staszewski: Generalnie nie... [więcej »] Nie jestem raperem Umówiłem się z Kazikiem w jego mieszkaniu. W cichym budynku, w centrum Warszawy. Na bramie napisane przez fanów teksty Kultu i słowa uwielbienia. Pukam do drzwi mieszkania oblepion... [więcej »] Podpowiadanie wibracji Tę rozmowę z Kazikiem Staszewkim zacząłem od 12 groszy. Prawdę powiedziawszy: trudno było nie zacząć. Materiał ten i ogromnie spodobał się naszym czytelnikom (vide Tylko Najlepsi 9... [więcej »] Kult - W kółko o tym samym „Nigdy nie było takiej rzeczy, takiej sprawy, dla której warto byłoby pójść na kompromis, nagiąć się. Zawsze nadrzędną rzeczą było to co robiliśmy. Nadrzędna była bezkompromi... [więcej »] |